Polska-Słowacja-Węgry-Rumunia-Bułgaria-Grecja-Turcja- (3143 km) - 2002
klosin Wyświetlono: 4297 razy 2005-08-12 12:24:34![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.11 (132 głosów) |
Po wielomiesięcznych przygotowaniach kondycyjnych, po pokonaniu niezliczonych trudności w zdobyciu środków na wyjazd, kompletowania sprzętu i szukania informacji nareszcie nastał dzień wyjazdu. Zostało powiesić sakwy, spakować się i ruszać.
Pomysł wyprawy rowerowej do Turcji narodził się któregoś zimowego wieczoru bujając w obłokach i ślęcząc nad mapami nagle mnie oświeciło.
Turcja - pomyślałem przecież to jest to. Tego właśnie szukam! Gdy wszystko jest już dopięte na ostatni guzik nareszcie mogłem ruszać. Ostatnie pożegnania na elbląskim dworcu i już jadę ze swoim rowerem w pociągu. Elbląg opuszczam z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony byłem podekscytowany wspaniałą wyprawą i niepowtarzalną przygodą a z drugiej strony odczuwam niepokój. Zastanawiam się jak damy sobie rade i jakie niespodzianki na nas czekają. Czy będziemy w stanie wytrzymać ze sobą przez ponad czterdzieści dni? Z Robertem współtowarzyszem tegorocznej podróży poznaliśmy się przez internet. Prawie nic o sobie nie wiedzieliśmy, nigdy wcześniej nawet się nie widzieliśmy. Łączyło nas jedno - pasja do rowerów. Robert miał już na koncie kilka dużych wypraw rowerowych m.in. rajd dookoła Polski, Alpy i Nordkapp. Wiedziałem, że poznał już trudy wyprawy rowerowej. Moja podróż pociągiem na umówione miejsce przebiegła bardzo sprawnie i sympatycznie. Gdy wreszcie po raz pierwszy na katowickim dworcu ujrzałem Roberta z obładowanym rowerem uwierzyłem, ze nasza wyprawa naprawdę się zaczęła. Jak wspaniale -pomyślałem. Do następnego pociągu mieliśmy trochę czasu, więc było pierwsze wspólne śniadanko i podziwianie rowerów. Po chwili siedzieliśmy już w pociągu do Nowego Targu tam, bowiem zaplanowany był start wyprawy.
Gdy pociąg dojechał wytargaliśmy na peron rowery i wspólnie powiedzieliśmy " no i się zaczyna". Po kilku fotkach wsiedliśmy na rowery i zaczął się pierwszy etap rowerowy. Początkowo od razu mieliśmy zamiar skierować się na przejście graniczne Chochołow i wjechać do Słowacji. Rozmiar: 6802 bajtów Jednak być tak blisko i nie odwiedzić Zakopanego? Postanowiliśmy lekko zboczyć z trasy i zjeść ostatni polski obiadek właśnie w Zakopanym. Po integracyjnym browarku i kilkunastu fotkach na tle naszych pięknych gór ruszyliśmy na południe, czyli do Słowacji. Wieczorem dosyć zmęczeni pierwszym dniem rozbiliśmy nasz namiocilk nieopodal jeziorka i zasnęliśmy twardym snem. Przejazd przez Słowacje zaplanowany był na 3 dni jednak ze względu na przejazd przez Tatry nieco się opóźnił. Zarówno Słowacja jak i Czechy to wspaniałe miejsca na jazdę rowerem. Kolejno zdobyliśmy kolejne przełęcze i oglądaliśmy Tatry od strony Słowackiej. W Słowacji postanowiliśmy nieco skrócić sobie drogę. Wjechaliśmy, więc na 3-rzedna drogę, która po kilkunastu kilometrach okazała się droga na poligon wojskowy. Po dokładnym zapoznaniu się i groźbami na tablicy ogłoszeniowej typu: teren wojskowy - zakaz wjazdu oczywiście pojechaliśmy dalej.. Po następnych kilku kilometrach oczom naszym ukazał się szlaban a młody żołnierzyk za nic nie chciał nas przepuścić. No cóż taki los - wracamy. Ruszyliśmy wiec z powrotem i skręciliśmy jednak w pierwszą w boczna drogę. z mapy wynikało ze objedziemy ten poligon.
| Oceń relację |
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
















