• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Polska-Niemcy-Holandia-Belgia-Francja-Luksemburg-Niemcy-Czechy-Słowacja-Polska (2642 km) -'00

klosin Wyświetlono: 5940 razy 2005-08-12 12:19:34
  Ocena:2.08 (92 głosów)



Powoli nadchodził czas wakacji, a więc i pora kolejnej wyprawy. Początkowo celem miała być północna Afryka. Jednak po rezygnacji mojego współtowarzysza podróży trasa musiała ulec zmianie. Drugim decydującym czynnikiem była wojna i niestabilna sytuacja w krajach byłej Jugosławii. Byłem nastawiony, że wakacje spędzę na rowerze, więc postanowiłem pojechać sam. Bogatszy w cenne doświadczenie nabyte w poprzedniej wyprawie wybrałem przejażdżkę po krajach Beneluksu. wyjazd ze Szczecina Wyposażenie moje było całkowicie standardowe, prawie to samo, co poprzednio.

Jednak ze względu na to, że jechałem sam spora część głównie odzieży musiała zostać w domu. Mając nie przyjemne doświadczenie z obieraniem odpowiedniego kierunku jazdy zaopatrzyłem się, więc w dobre mapy. Dobre mapy to jak się domyślacie podstawa turystyki jednak nawet mimo tego zdarzają się kłopoty z dotarciem do celu. Gdy wszystko było gotowe nadszedł dzień wyjazdu. Z Elbląga wyruszyłem pociągiem do Szczecina, po zrobieniu ostatnich zakupów wreszcie wsiadłem na rower. Pogoda tego dnia była brzydka i wiał silny wiatr, który towarzyszył mi nie odłącznie przez cały tydzień. Oczywiście wiał prosto w oczy. Mimo tych wybryków natury byłem zadowolony i ciekawy tego, co na mnie czeka. Ze Szczecina do przejścia granicznego Lubieszyn jest około 20 km, więc szybko byłem po drugiej stronie granicy. Mimo tego, że warunki były fatalne (padał deszcz i wiał silny czołowy wiatr) to sama jazda przebiegała dosyć sprawnie. Postanowiłem, że Niemcy przejadę najkrótszą drogą, więc minąwszy Berlin z lewej strony skierowałem się w stronę Hanoweru. Byłem zaskoczony jak jeden kraj może się różnić. Od przepięknej Bawarii po ten brzydki region byłych trabantów. Jazda przez Niemcy trwała sześć dni (650 km) i nic szczególnego, o czym można by tu napisać nie widziałem. Morze z wyjątkiem deszczu, który przyprawiał mnie o ból głowy. Kolejnym krajem na trasie wyprawy była Holandia. Pogoda w dalszym ciągu była zła, ale tu, chociaż nie byłem jedyny, który moknie. Dużo słyszałem o liczbie rowerów w tym kraju, ale to, co zobaczyłem napawało mnie optymizmem. parking dla rowerów w Holandii Rowerami jeździli tu wszyscy począwszy od dzieci skączywszy na babciach w podeszłym wieku. Każdy chyba słyszał o drogach rowerowych w Holandii. Rzeczywiście są one wspaniałe zrobione i utrzymane, jazda na tych drogach to prawdziwa przyjemność i bezpieczeństwo dla rowerzysty. Niestety my możemy im tylko zazdrościć. Czasami jazda po tych drogach wiąże się z nadkładaniem sporej liczby kilometrów, ponieważ prowadzą one z dala od drogi głównej. Na uznanie zasługuje również postawa kierowców w stosunku do rowerzystów. Nie spotkałem się z arogancją znaną mi doskonale z naszych dróg. Panuje tam chyba zasada, która mówi, że rowerzysta zawsze ma pierwszeństwo. Po przejechaniu Holandii pogoda nadal była zła, padał deszcz i było zimno. Wszechobecna wilgoć i zimne noce były strasznie dokuczliwe. Na zimne noce miałem lekarstwo - spałem przy zapalonej kuchence. Jednak jest to bardzo nie bezpieczne, gdyż w łatwy sposób może dojść do zaczadzenia przez wydostający się tlenek węgla, należy pamiętać o dopływie świeżego powietrza Natomiast na mokre ubrania suszyłem na namiocie, do którego wstawiałem kuchenkę i szczelnie go zamykałem. wjazd do Belgii Po wjechaniu do Belgii skierowałem się w stronę Brukseli.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • katsu / 2008-01-19
    Gratuluję odwagi!
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju