J. Otmuchowskie
pawelsz Wyświetlono: 779 razy 2005-08-12 11:33:35![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.44 (75 głosów) |
Postanowiliśmy wykorzystać te 4 dni upalnego, majowego weekendu i wyruszyć na naszą pierwszą w tym sezonie, kilkudniową wycieczkę rowerową. Tym razem udaliśmy się w stronę Opolszczyzny i dolnego śląska, a naszym głównym celem było jezioro Otmuchowskie. Chcieliśmy się przekonać, jak poradzimy sobie z dodatkowym obciążeniem na naszych rowerach. Wyruszyliśmy w czwartek po południu, zaraz po procesji Bożego Ciała.
więcej informacji na: www.strefawypraw.com
Dzień 1 (TRP: 100 km, AVS: 18 km/h, MAX: 56 km/h)
Ruszamy w trasę.
Wyruszyliśmy w czwartek po południu, zaraz po procesji Bożego Ciała. Tego dnia mieliśmy za zadanie dotrzeć aż do Głogówka, a biorąc pod uwagę, że mieliśmy niewiele ponad 5 godzin czasu, to zadanie to wcale nie było łatwe. Pierwsze kilometry mijały nam bardzo szybko. Sprawnie przejechaliśmy przez Rybnik, oraz Racibórz, skąd skierowaliśmy się już prosto na Głogówek. Jednak do samego miasteczka było jeszcze ponad 60 kilometrów. Dalsza nasza droga wiodła cały czas przez pola i prowadziła z jednej wioski do drugiej. Taki krajobraz, bardzo szybko nam się znudził, ale mieliśmy świadomość, że taka droga czeka nas aż do samego Głogówka.
Jechało nam się coraz trudniej, głównie ze względu na słońce, które bardzo mocno przygrzewało, więc zmuszeni byliśmy robić dość częste postoje. Jednak około godziny 19 udało nam się szczęśliwe dotrzeć do Głogówka, gdzie natychmiast zaczęliśmy szukać miejsca na nocleg. Najpierw rozglądaliśmy się za schroniskiem młodzieżowym, które rzekomo miało się znajdować w mieście, lecz znaleźliśmy tylko jakiś hotel, w którym ceny były stanowczo dla nas za wysokie. Postanowiliśmy więc szukać dalej i tak trafiliśmy do bardzo miłych gospodarzy, którzy pozwolili nam rozbić namiot na ich polu. Było już dość późno, więc zabraliśmy się od razu do pracy. Ja rozkładałem namiot, a Paweł w tym czasie przygotowywał posiłek: zupkę chińską z szynką:). Po kolacji, położyliśmy się spać, aby zregenerować siły na kolejne dni naszej wycieczki.
Dzień 2 (TRP: 83 km, AVS: 18 km/h, MAX: 62 km/h)
Rano, zgodnie z wcześniejszym postanowieniem, wstaliśmy już o godzinie 6. Po zjedzeniu śniadania, zaczęliśmy się powoli zbierać. Gospodarze, którzy udostępnili nam miejsce na rozbicie namiotu byli na tyle gościnni, iż pozwolili nam skorzystać rano z łazienki, a także przygotowali nam kanapki na dalszą drogę. Około godziny 8.30 ruszyliśmy dalej kierując się już bezpośrednio w stronę Otmuchowa.
To bardzo mili gospodarze z Głogówka (dziękujemy za wszystko).
Przejechaliśmy najpierw przez Prudnik, gdzie zrobiliśmy małe zakupy. Później kolejnym postój w Nysie i w końcu dotarliśmy nad jezioro.Choć przejechaliśmy niewiele ponad 80 kilometrów, to jednak trasa była bardzo męcząca, ponieważ cały czas słońce mocno grzało. Na szczęście w tym dniu, w godzinach największego upału, my już leżeliśmy sobie w cieniu nad jeziorem. Po 2 godzinach leniuchowania, zaczęliśmy szukać kolejnego noclegu. Tym razem trafiliśmy na camping, gdzie za niewielką opłatą pozwolono nam rozbić namiot.
| Oceń relację |
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















