Rowerowy Szlak Orlkich Gniazd
pawelsz Wyświetlono: 1623 razy 2005-08-12 11:30:11![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.06 (50 głosów) |
W XIV wieku król Kazimierz Wielki podjął się zadania stworzenia systemu obronnego zabezpieczającego granice, oraz ważniejsze szlaki Polski, z których najważniejszym był szlak z Krakowa do Wielkopolski. Na tej linii wybudowano wówczas wiele zamków obronnych, których ruiny zachowały się do dzisiaj. Dlatego też przez ostatnie trzy dni, postanowiliśmy z Pawłem cofnąć się w czasie i odwiedzić wiekowe budowle.
więcej informacji na: www.strefawypraw.com
Dzień 1 (TRP: 112 km, AVS: 21 km/h, MAX: 50 km/h)
Poranek był bardzo pochmurny i wyglądało, jakby zaraz miało lunąć. Uzbrojeni w worki foliowe, kurtki przeciwdeszczowe i peleryny zaczęliśmy pedałowanie. Sama droga do Krakowa nie była zbyt interesująca. Nie mogliśmy oczywiście wyskoczyć sobie na A4, więc musieliśmy jechać drogą krajową o nienajlepszej nawierzchni. "Nienajlepsza nawierzchnia" to mało powiedziane, a do tego dochodził jeszcze dość spory ruch "uwielbianych" przez wszystkich rowerzystów TIRów. Dodam jeszcze tylko, że droga była dosyć wąska i już każdy biker może sobie wyobrazić jak przyjemnie się jechało. Nie mogliśmy jednak tylko narzekać. Pogoda, mimo złych prognoz, z godziny na godzinę była coraz lepsza, zaczęło nawet wychodzić słońce:) Oczywiście nic nas bardziej nie mogło zmobilizować niż to, że już za chwilę dojedziemy do stolicy Małopolski. Kolejne kilometry szybko nam mijały. Nie robiliśmy żadnych zbędnych postojów, a i prędkość średnia też nie była najgorsza:)
Welcome, Willkommen, Salut!
W końcu, około godziny 15 mogliśmy przejechać koło zielonej tabliczki informacyjnej z napisem "Kraków". Oczywiście najpierw udaliśmy się w stronę rynku, testując przy okazji drogi rowerowe usytuowane wzdłuż rzeki Wisły. Na rynku nie zabawiliśmy długo. Poprosiliśmy tylko kilku przechodni, aby zrobili nam zdjęcia. Paweł miał okazję "sprawdzić się w terenie" jako tłumacz, ponieważ mieliśmy szczęście (ja bym to raczej nazwał pechem:/) trafić na samych obcokrajowców. Po sesji zdjęciowej udaliśmy się na planty i tam na ławce zaczęliśmy myśleć co robimy dalej - widać lubimy być spontaniczni:) Po krótkiej naradzie postanowiliśmy, że zostajemy w Krakowie na noc! Nasz niezawodny sprzęt biwakowy rozłożyliśmy na campingu niedaleko centrum. Camp był bardzo przyzwoity, ale miał też swoją cenę:(
Krupówki..., znaczy Sukiennice nocą :P
Jednak oboje uznaliśmy, że warto zapłacić te kilkanaście złotych więcej, aby mieć okazję zobaczyć miasto nocą. Tak więc po kolacji, na którą mieliśmy, delikatnie mówiąc, niezbyt smaczny sos z makaronem (ble...), udaliśmy się z powrotem do centrum.
| Oceń relację |
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

















