• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

[Rosja 2001 / 4] barkami po Obie

olgami Wyświetlono: 417 razy 2005-08-12 11:19:02
  Ocena:3.03 (94 głosów)


Po przyjeˇdzie do Labytnangi i rozmowach z tubylcami postanowiliśmy spędzić noc w pociągu na stacji. Jest to jeden z fajniejszych pomysłów Rosjach, za 30-50 rubli można przespać się w wagonie na stacji, w pociągu który akurat przyjechał, a odjazd ma dopiero rano.<br />Rano przepłynęliśmy promem z z Labytnangi do Salechardu.
Trasa Labytnangi-Salechard w lecie jest trasa promową, natomiast w zimie, gdy zamarza Ob., tworzona jest tutaj droga, po której przejeżdżają samochody. Jest ona oznaczana tyczkami i znajduje się na każdej mapie. Ob, tutaj, przy ujściu do Zatoki Obskiej robi niesamowite wrażenie, ma kilka kilometrów szerokości.
Salechard jest bardzo ładnym miasteczkiem, oczywiście wszystkie domy, podobnie jak w Workucie, budowane są tutaj na palach. Jest to podobno jedno z droższych miast w Rosji, podobno nawet drugie po Moskwie. Miasto to leży dokładnie na kole podbiegunowym.

W Salechardzie nie byliśmy niestety zbyt długo, byliśmy tylko na nabożeństwie w cerkwi, jako że była akurat niedziela.
Kolejnym naszym marzeniem było spłynąć sobie jakimś promem w dół Obu. Niestety jednak dowiedzieliśmy się, że statek pasażerski odchodzi tylko raz w tygodniu, a bilety na niego są już wysprzedane na kilka tygodni na przód. Wodolotem natomiast nie chcieliśmy płynąć z uwagi na jego szybkość - tym razem preferowaliśmy "wolność". Poinformowano nas natomiast, że o 15 odchodzić z portu towarowego ma prom przewożący samochody. Tak więc udaliśmy się do kapitana rzeczonego "okrętu". Główni negocjatorzy to oczywiście Gośka i Dorota, udało im się wynegocjować cenę za przejazdu na 300 rubli od osoby oraz kajutę do naszej dyspozycji, dodam że jednoosobową.
Prom taki, to jest zadziwiające zjawisko. Jest to po prostu dość duża barka pchana przez taki sobie stateczek. Na naszym promie podróżowało około 30-40 samochodów. Właściciele samochodów, podobnie jak i my, mieli do dyspozycji ubikacje i kranik z woda, do tego stołówkę, czyli kilka przymocowanych do podłogi stolików i ławek oraz porażający prądem czajnik przewodowy.
My zadomowiliśmy się w tejże stołówce, jako że była zadaszona.

Przez cały czas naszego pobytu na tej barce zmienialiśmy się w spaniu w kajucie. Ponieważ była ona doprawdy malutka, ustaliliśmy ze na maksa wchodzi do niej 4 osoby, w tym:
- jedna na koi
- jedna pod koja
- jedna obok koi
- jedna skulona obok drzwi
Nie trudno sobie wyobrazić zaduch panujący na tych może 5 m2. Niemniej jednak stwierdzić musze że problemów ze snem tam nie zanotowałam.

Dorota w pierwsza noc do spania wybrała pokład barki, niestety jednak po 2 godzinach została doszczętne pogryziona przez nowa tutejszą plagę: meszki, wiec usnęła pod stołem w stołówce. W tym czasie Gośka pilnowała rzeczy, zagadywana co chwila przez już zupełnie pijanych współtowarzyszy.
W ciągu tych dwu dni zżyliśmy się bardzo z mieszkańcami samochodów na barce. Prowadzą oni na niej dość zabawny tryb życia. Na pokładzie odbywały się regularne dyskoteki, prysznice z wyciągniętego nie wiadomo skąd węża, połowy ryb. Szczególnie dobra była ryba "muksum", którą je się na surowo zaraz po złowieniu.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju