Pełni wrażeń po trzech dniach spędzonych Petersburgu, ale również zmęczeni jego hałasem, ruchem i upałem z przyjemnością wsiedliśmy do pociągu, który miał po 45 godzinach jazdy zawieˇć nas do drugiego etapu naszej podróży, do Workuty.<br />Z bliżej nam nieznanych powodów Jacek upatrzył sobie właśnie "słoneczna Workutę" za cel naszej wyprawy. Do końca wyprawy mieliśmy niejakie problemy z wytłumaczeniem Rosjanom, dlaczego akurat tam się udaliśmy.<br />Tak więc, po dwu dniach jazdy, rano we środę, wysiedliśmy na dworcu w Workucie. Od razu pojęliśmy zdziwienie ludzi celem naszej podróży. Pomimo początku lipca, było szaro i ZIMNO, około 2C. Postanowiliśmy (czytaj Jacek) spędzić tutaj kilka dni.
[Rosja 2001 / 2] Słoneczna Workuta

Olgami2005-08-12 11:13:03
Wyświetlono razy (ostatnio: )
to, że po kilku latach i tak wchłonie je tundra.Przed pomnikiem Lenina
Najstarsza część miasta - Rudnik, powstał w 1932 roku, gdy odkryto tutaj pierwsze pokłady węgla kamiennego. Węgiel leży tutaj tak płytko, że gdyby nie wieczna zmarzlina, to wszystkie kopalnie mogłyby być odkrywkowe. Wieczne zmarzlina sięga od kilku metrów w głąb ziemi, dlatego też wszystkie domy budowane są na palach wbijanych na 25 metrów w ziemię. Nawet pomnik w kształcie krzyża poświęcony polskim zesłańcom o wysokości ok. 10 metrów, wybudowany w 1998 roku, dwa razy tyle wkopany jest w ziemię.
Trzy wieczory spędziliśmy w pracowni Witalija Kroszyna, głównego architekta Workuty, malarza i rzeˇbiarza, człowieka nieprzeciętnego, który z niewyczerpanym zapałem opowiadał nam historię tego miejsca, łagrów, zesłańców, kopalń a także o pięknie Uralu. Na pożegnanie każdy z nas otrzymał od niego obrazek z dedykacją.
Jeden dzień poświęciliśmy na wycieczkę "po kalcu" czyli dookoła Workuty. Podróżowaliśmy kursowym autobusem miejskim (nawiasem mówiąc o dużo lepszym standardzie niż te w innych częściach Rosji). Dzięki uprzejmości kierowcy i pasażerów, zatrzymywaliśmy się co jakiś czas, wysiadaliśmy przy pomnikach, cmentarzach, kopalniach, a pani Chajdarowa opowiadała nam historię tych miejsc. Tak jadąc od pasiołka do pasiołka, mijając kopalnie i zapadające się w tundrę ruiny, zupełnie już leżące słupy telefoniczne, zaczęliśmy rozumieć dlaczego miejsca takie jak te zwykło nazywać się archipelagiem. Kopalnie i pasiołki, gdyby nie pobudowane drogi, byłyby odcięte od świata, wszystko dookoła to miękka, wciągająca tundra, błoto, po którym poruszać się niesposób.
Jacek z reniferemLudzie w Workucie byli dla nas bardzo mili, w przeciwieństwie do Petersburga. Może wynika to z tego, że w większości jest to niesamowita mieszanka charakterów, narodowości i temperamentów.
...
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























laura, 2006-01-23 20:11:51