English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Rosja » ......... 3.500 km czyli powrót do domu ...

Rankiem jakimś cudem udało się nam wsiąść do autobusu do Górnoałtajska, stamtąd zaś już szybko złapaliśmy autobus do Bijska i już o 13 po pokonaniu ponad 300 km zawialiśmy w miłe progi kaplicy w Bijsku. Odmoczyliśmy się w bani i lekko odpraliśmy. Następnie wszyscy, oprócz mnie i Wojtka, którzy mieliśmy wieczorem powracać, zaczęli się nagle przepakowywać. Niebawem okazało się dlaczego... przygotowali oni dla nas pakunki. Dość ciężkie.
Wieczorem poszliśmy na chwilę do księdza, porozmawialiśmy z nim momencik i już niestety z Wojtkiem musieliśmy pędzić na pociąg do Nowosybirska, dˇwigając na plecach jakieś niesamowite ciężary.


......... 3.500 km czyli powrót do domu ...

Wycieczki, Zwiedzanie ...
Zapalony wędrowiecZapalony wędrowiec Olgami
2005-08-12 11:08:05
Wyświetlono razy (ostatnio: )

19.07.2002
Bardzo wczesnym rankiem przybyliśmy z Wojtkiem do Nowosybirska. Niestety mieliśmy w nim spędzić prawie cały dzień. Jakoś się nam to udało! Czas minął nam głównie na oglądaniu ludu rozyjsiego w poczekalni na lotnisku.
O 17.25 mieliśmy samolot do Moskwy. Po wielu trudach udało się nam skompresować nasze plecaki do 20 kg. wymaganym przy wejściu do samolotu. Jeszcze tylko Wojtek został na chwilę przetrzymamy przez władzę, albowiem w jego plecaku na dnie odkryto jakieś podejrzane, niezidentyfikowane kuleczki. Na szczęście Wojtek szybko domyślił się, że to pewnie kamyki pamiątkowe Fgośki i opowiedział jakąś bajkę na temat tego, że jest geologiem.
Po wejściu do samolotu okazało się, że jedna pani stoi! Wojtek na szczęście znał realia rosyjkie i udało się nam zająć dwa miejsca obok siebie, wprawdzie z widokiem na skrzydło, ale lepszy rydz niż nic. Pora odlotu planowanego już dawno minęła, a stewardessy zapamiętale liczyły pasażerów. Potem następiła kolejna kontrola biletów i jeszcze jedno przeliczenie i wreszcie wystartowaliśmy. Do końca nie wiemy, gdzie ta biedna pani siedziała? Może jej jakiś taborecik dostawili?
Na lotnisku Wnukowo wylądowaliśmy po ponad 3 godzinach lotu. Potem bardzo sprawdnie i szybko przedostaliśmy się "marszrutną taksi" do metra, a stąd na Dworzec Białorski.
I tu nas trochę przytrzymało. Okazało się, że najbliższe bilety na pociąg do Brześcia są na godzine 22:40 ale.... na jutro. Wprawdzie jechał jeszcze ekspres do Warszawy, ale cena jego (1.220 rubli) trochę nas zniechęliła.
Na szczęście po dworcu kręcił się pewnien pan, który reklamował autobus do Mińska za 600 rubli. Zdecydowaliśmy się wybrać taką opcję. Niestety ruszyliśmy dopiero o północy, po półgodzinnym oczekiwaniu, które trwało 2,5 godziny.

20.07.2002
Od 0:20 co jakiś czas robiliśmy postój na pchanie naszego międzynarodowego autokaru. Panowie grzecznie wysiadali i pchali. Tymniemniej o 9 wylądowaliśmy na dworcu w Mińsku. A dworzec kolejnowy w Mińsku to nie byle co! Warto to zobaczyć. Nowiutki, z tablicami o ilości wolnych miejsc na poszczególne pociągi w poszczególnych klasach wagonów! Robi wrażenie. Nie mówiąc o użyteczności.
Stąd po parogodzinnym czekaniu dojechaliśmy plackartą do Brześcia, do którego jakimś cudem zdąrzyliśmy przybyć jeszcze przed ostatnim pociągiem do Terespola. Przy przekraczaniu granicy okazało się, że wprowadzono nowy przepis - dwudolarową opłatę niewiadomo za co. Do pociągu było 10 minut, my już po przejściu 3 granicy, a oni o jakiś bzdurnych 2 dolarach! Na szczęście celnik kazał nam wsunąć 6 dolarów (granicę przekraczaliśmy jeszcze ze spotkamym w Brześciu Poznaniakiem, który wracał z Tien-Szanu) i przepuścił nas. W pociągu międzynarodowym Brześć-Terespol pierwszy raz spotkaliśmy się z przeszukiwaniem naszych plecaków. Na szczęście Wojtkowi nie zajrzeli do trzymanej w dłoni reklamówki, w której przemycał 3 kartony papierosów.
Z Terespola sprawnie przedostaliśmy się z przesiadką w Siedlcach do Warszawy, skąd o 0:40 mieliśmy pociąg do Katowic i Krakowa. Tak więc jeszcze do Częstochowy jechaliśmy z Wojtkiem razem i dopiero tutaj się rozdzieliliśmy. Kraków powitałam, o 7 rano w niedzielę 21 lipca.
A reszta kompanii zaliczyła jeszcze spływ Obem z Tomska do .............., skąd Dorota z Fgośką wróciły do Polski. Natomiast Jacek z Ogośką po spłynięciu barką do Salechardu, wizycie na Uralu Polarnym na 106 km, odwiedzinach u pani Hajdarowej w Workucie oraz paru dniach w Petersburgu, dopiero 16 sierpnia powitali rodzinne strony.


Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>



Zobacz zdjęcia: Rosja

Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Rosja - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Rosja - filmy z wakacji Rosja - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Rosja - szczepienia, porady zdrowotne Rosja - kuchnia, potrawy, alkohole Rosja - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Rosja - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika






Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:


Odyseusz 2007
Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Rosja

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Rosja