Elbrus 2003
kubiszyn Wyświetlono: 554 razy 2005-07-26 23:45:46![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.88 (48 głosów) |
Opis wyprawy w góry Kaukaz w 2003 roku
http://kubiszyn.fm.interia.pl
PROLOG /ok. 1999 (?) – 27.07.2003
Sprawa Elbrusu chodziła mi po głowie mniej więcej od zimowo-wiosennej wyprawy Leszka w kwietniu 1999 roku. Tak samo chodziło mi po głowie co najmniej z 10 innych wypraw. I pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie Mikołaj z Piotrkiem, którym też chodziło, tylko konkretniej i zapewne dużo intensywniej. Z Piotrkiem przy różnych okazjach omawialiśmy Sprawę i po ładnych paru latach zaczęło się to jakoś krystalizować na wakacje 2003 roku. W międzyczasie Mikołaj dał mi znać, że organizuje wyjazd na... Elbrus... w wakacje tegoroczne. Reszta potoczyła się gładko – trzeba było tylko dogadać Mikołaja z Piotrkiem i zebrać resztę Ekipy.
Przygotowania ruszyły pełną parą w marcu/ kwietniu i szły, jak to przy tego typu przedsięwzięciach, kilkoma, jeśli nie kilkunastoma, torami. Ja grzebałem w Internecie poszukując wszelkich wieści o Górze (w tym zwłaszcza wiadomości praktycznych i relacji z wypraw), a jednocześnie kompletowałem Ekipę. Z potencjalnej dziewiątki chętnych ostatecznie jest nas szóstka. Z osób, które miały jechać, a nie pojadą, najdłużej „wytrwała” Agnieszka „Siejka”, której kilka dni przed wyjazdem okulista zabronił jechać, bo stwierdził... jaskrę.
Szóstka która jedzie to:
1. Agnieszka „Żaba"
2. Piotrek „Mały”
3. Mikołaj „Miki”
4. Grzesiek „Sokół”
5. Adaś z Trzebnic"
i
6. Ja – w jednej osobie kronikarz Wyprawy i Kiero, którym mnie zrobili...
Gdy obowiązki zawodowe mnie oderwały od sprawy Elbrusu, dzielnie zastąpił mnie Mikołaj (jako pełniący obowiązki Kiera), a także cała reszta Ekipy, w tym Agnieszka S., której tym bardziej żal, że w końcu nie pojedzie!
Roboty mieli w bród: Agnieszka S. Sprawdzała pociągi przez Białoruś i Rosję, załatwiła vouchery (które dziś po drodze poda mi w Koluszkach, a które się w końcu nie przydały), Mikołaj załatwił taniej ubezpieczenie w macierzystej firmie UNIQA, Piotrek szukał w Arco (Włochy!) dla mnie gogli; pozostałej części Ekipy póki co nie wymieniam, bo nawet nie było czasu, żeby o wszystkim pogadać... Nagadamy się jeszcze po drodze!
Szczególnie ze sprzętem, a także z dobrymi, cennymi radami, pomógł Leszek. Dzięki niemu mam buty (Chiruca Nepal, zresztą Mikołaj też), składane kije trekkingowe (Salewa), również Salewy raki aluminiowe.
22.07 wróciłem z robót terenowych do Łodzi i zaczął się na dobre cały młyn przedwyjazdowy. Każdy miał coś jeszcze do załatwienia/ kupienia. Jeśli chodzi o mnie, to największy kłopot sprawiły mi „oku-gogle”, a właściwie ich brak. W Łodzi można zapomnieć latem o tego typu ustrojstwie.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















