COSTA BRAVA 1994
Costa Brava 1994


Piotbula2005-07-25 00:10:31
Wyświetlono razy (ostatnio: )
się w Tossa de Mar jednej z atrakcyjniejszych miejscowości Costa Brava. Miasteczko zostało założone przez Rzymian, ale za wiele po nich nie zostało. Można za to wspiąć się na XII-wieczne mury obronne skąd rozciągają się przecudne widoki na plaże w zatoczce. Dodatkową atrakcją był dla nas krótki rejs stateczkiem ze szklanym dnem do położonych w pobliżu grot. Płynąc podziwialiśmy tutejszą florę i faunę morską. Po krótkim opalaniu na plaży w Tossa popłynęliśmy dalej do Sant Feliu gdzie nasza morska podróż dobiegła końca. Tutaj zwiedzić można ruiny klasztoru benedyktyńskiego z X wieku lub odpocząć od upału w jednej z nadmorskich kafejek. Organizator wycieczki przygotował dla nas jeszcze jedną atrakcję. W drodze powrotnej zajrzeliśmy do bodegi, gdzie po długim, darmowym kosztowaniu miejscowych win, szampanów i likierów każdy zakupił małą flaszeczkę - do hotelu wracaliśmy z dużym trudem, pomagając sobie nawzajem.
Miejscem godnym zobaczenia są również ogrody botaniczne w Blanes - położone na nadmorskich skałach o powierzchni ponad 5 hektarów z bardzo różnorodną roślinnością - każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie najbardziej podobał się las bambusowy i pole kaktusów. Szczególnie atrakcyjne są widoki ze skał w ogrodach na rozbijające się o nie skały. Również plaża w Blanes piaszczysta, długa przyciąga tutaj tłumy turystów.
Po naradzie ze znajomymi i przeliczeniu kosztów wycieczki autokarowej wynajęliśmy we czwórkę Forda Fiestę i pojechaliśmy na wycieczkę w Pireneje ze zwiedzaniem i zakupami w Andorze. Widoki w górach niesamowite. Zafascynowani nimi pobłądziliśmy i nie wiadomo jak dojechaliśmy do francuskiej granicy. Trochę byliśmy zestresowani, samochód wypożyczony, nie wiadomo co z Zieloną Kartą. Ale okazało się że przejechaliśmy przez otwarty szlaban bez okazji zobaczenia jakiegokolwiek celnika. Postanowiliśmy zatem wjechać do Andory od strony francuskiej. Po drodze jeszcze napotkaliśmy ruiny jakiegoś zamku - do dziś nie wiemy gdzie to było. Przez Andorę wiedzie chyba tylko jedna droga. Trzeba trochę powspinać się serpentynami przez Pireneje, by dojechać do stolicy La Valetty. Nie wiem gdzie mieszkają ludzie tu żyjący, gdyż całe miasto to jeden ciąg najróżniejszych sklepików. Ze względu na strefę wolnocłową dominują perfumerie i sklepy z alkoholem. Zaopatrzeni na resztę wczasów ruszyliśmy z powrotem do naszego hotelu. Czekała nas jeszcze dość ostra kontrola na granicy hiszpańskiej - na szczęście butelki były dobrze schowane.
Po drodze wjechaliśmy jeszcze do klasztoru w Montserrat pod Barceloną - dobrze, że było ciemno i nie widzieliśmy urwisk przy tej krętej drodze prowadzącej do samego klasztoru. Sam klasztor okazał się być miejscem wyjątkowym, przepełnionym tajemniczym mistycyzmem i zrobił na nas, zwłaszcza w nocy, niesamowite wrażenie. Cudowna figurka Czarnej Madonny czczona już była od IX wieku, a od 976 roku zbudowana tu kaplica była pod opieką zakonu benedyktynów. Otwarta dla zwiedzających jest XVI-wieczna bazylika , którą w nocy rozświetlały setki małych świeczuszek. Postanowiliśmy sobie, że Hiszpania to kraj, który w miarę możliwości będziemy odwiedzać częściej.
Pozostałą część wczasów, które minęły błyskawicznie spędziliśmy na plażach i w morzu, które właśnie na początku września jest najcieplejsze. W dniu wyjazdu nagle zepsuła się pogoda, co nas zdziwiło - przez 2 tygodnie nie było ani kropli deszczu, ale wcale nie było nam już żal.
Zobacz zdjęcia:
Hiszpania
,
Andora
Hiszpania - wybierz obszar, który cię interesuje:












































