ZAĆMIENIE SŁOŃCA NA BABIEJ GÓRZE
Babia Góra 1999


Piotbula2005-07-24 23:55:06
Wyświetlono razy (ostatnio: )
http://www.piotbula.republika.pl/
Wszyscy z niecierpliwością oczekiwali dnia 11.08.1999. Miało wówczas nastąpić zaćmienie słońca. Niestety w naszym kraju tylko częściowe, ale zawsze to coś. Im dalej na południe tym zaćmienie miało być lepiej widoczne. Zatem zaopatrzeni w przymglone szkiełka wyruszyliśmy bardzo wczesnym rankiem do Zakopanego. Pogoda nie była zachwycająca i istniało duże niebezpieczeństwo, że zaćmienie słońca zasłonią chmury. Już na "zakopiance" usłyszeliśmy w radio, że w stolicy polskich Tatr panują warunki prawie zimowe - temperatura do 5 stopni Celsjusza - w sierpniu. Nieco zniechęceni tym faktem postanowiliśmy zmienić cel naszej podróży. Odbiliśmy w prawo przed Rabką i skierowaliśmy się ku Babiej Górze.
Zostawiliśmy samochód w Zawoji-Widłach i wyruszyliśmy żółtym szlakiem przez gęsty las ku górze. Z obawą sprawdzaliśmy czas. Podejście jest długie, przez drzewa nie widać nieba, a pora zaćmienia zbliżała się nieuchronnie. Po 3 godzinach marszu tuż przed zaćmieniem doszliśmy do otwartej przestrzeni - do schroniska na Markowych - Szczawinach.
Zaćmienie nieco nas rozczarowało. Widać wprawdzie było księżyc na tarczy słońca zasłoniętej w ponad 90%. Niestety pozostała część słońca dawała nadal bardzo dużo światła. Niewykonalne okazało się robienie zdjęć. Można tylko pozazdrościć mieszkańcom Bałkanów, gdzie zrobiło się ciemno w środku dnia.
Gdy ponownie zrobiło się "całkiem" widno postanowiliśmy zdobyć szczyt Diablaka. Ze schroniska mieliśmy możliwość wyboru szlaku. Zachęceni przez sprzedających bilety do Parku Narodowego , którzy jak się później okazało nigdy nie byli na samym szczycie, postanowiliśmy wejść Akademicką Percią. Okazało się to wcale nie takie proste zwłaszcza z Krzysiem na plecach. Wspinaczkę urozmaicały ułatwiające wejście klamry i łańcuchy. Wokół prześliczne widoki i nieliczni turyści. Po 1,5 godziny byliśmy na szczycie. Wiało niesamowicie. Panorama ze szczytu jest przepiękna. Widać zarówno polskie jak i liczne słowackie pasma górskie. Podobno najpiękniej jest tutaj o wschodzie słońca.
Po wykonaniu pamiątkowych fotografii szybko udaliśmy się w drogę powrotną tym razem już szlakiem czerwonym przez przełęcz Bronę. Zrobiło się dosyć późno. Napiliśmy się jeszcze herbatki w schronisku. Droga w dół przeciągała się, do samochodu dotarliśmy gdy zaczynało zmierzchać. Czekała nas jeszcze jazda do domu, gdzie dotarliśmy bardzo późnym wieczorem. Roczny Krzysio już dawno smacznie spał. To pierwszy szczyt zdobyty w jego życiu.
Zobacz zdjęcia:
Polska
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:




















































