Bieszczady 1999
piotbula Wyświetlono: 345 razy 2005-07-24 23:47:21![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.08 (50 głosów) |
BIESZCZADY 1999
http://www.piotbula.republika.pl/
Kilkakrotnie, jeszcze w czasach szkolnych, byliśmy już w Bieszczadach, ale nigdy jesienią, kiedy lasy bieszczadzkie najpiękniej mienią się kolorami. W pierwszy weekend października zapowiadała się słoneczna pogoda. Wyjechaliśmy zatem o 4 nad ranem z zamiarem zdobycia Tarnicy - najwyższego szczytu w Bieszczadach. Na jednej z małopolskich wsi Kasia zauważyła stodołę z napisem "antyki". Postanowiliśmy zajrzeć tam w poszukiwaniu interesującej pamiątki. W tragicznych warunkach, pokryte kurzem i pajęczynami leżały na klepisku różnego rodzaju graty. Wisiało także kilka obrazów. Ogólnie nic ciekawego. Po długich poszukiwaniach Kasia wyciągnęła ze stosu starą wagę szalkową i po krótkim targu zapakowaliśmy ją do bagażnika, a miła kobieta dołożyła nam jeszcze odważniki gratis.
Po długiej podróży dojechaliśmy do Wołosatego u podnóża góry około godziny 11. Ja wziąłem Krzysia, Kasia niewielkie zapasy jedzenia i wyruszyliśmy na szlak. Na samym początku szlaku nie lada atrakcja dla małego. Na łące pasło się stado małych koni huculskich, ani trochę nie bojących się turystów. Po krótkiej zabawie z konikami powędrowaliśmy dalej. Szlak okazał się dość krótki, ale wymagający. Szczególnie końcowy odcinek jest bardzo stromy. Spotkaliśmy kilku zmordowanych (chyba jeszcze poprzedniego wieczoru) turystów, którzy z niedowierzaniem patrząc na Krzysia niesionego na plecach zawracali z drogi tuż przed samym szczytem. Po zdobyciu szczytu miałem zamiar wracać długim szlakiem przez Halicz, ale Kasia rozsądnie zauważyła, że to już październik i może nam braknąć dnia. Wróciliśmy więc tym samym szlakiem podziwiając widoki na rozciągające się przed nami połoniny. Niestety tego roku jesień zawitała w Bieszczady znacznie później i kolorów nie było jeszcze tak dużo jak sobie obiecywaliśmy.
Ponieważ wspinaczka kosztowała nas sporo sił po powrocie na parking długo zastanawialiśmy jak spędzić następny dzień - niedzielę w południowo-wschodnim regionie Polski. Postanowiliśmy jechać do Przemyśla, miasta w którym jeszcze nie byliśmy. Dojechaliśmy tam późnym wieczorem i trzeba było znaleźć nocleg. Udało się nam to i lekko zmęczeni dość szybko zasnęliśmy pomimo, że hotel nie był najwyższej kategorii. Następnego dnia zwiedzaliśmy to intrygujące miasto, gdzie zderzają się kultury zachodnio- i wschodnioeuropejska. Uderza duża ilość kościołów różnych wyznań. My byliśmy na mszy w katolickiej archikatedrze, której początki sięgają XI wieku. We wnętrzu katedry, wielokrotnie przebudowywanej dominuje styl barokowy. Zajrzeliśmy również do unickiego kościoła św. Ignacego.
| Oceń relację |
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















