Widok słoniątka karmionego mlekiem z butelki wzruszył mnie ogromnie. Zastanawiałam się, co stało się z jego matką. Wiem, że słonice są dobrymi opiekunkami, musiało więc wydarzyć się coś złego, co spowodowało, że mały słonik stał się sierotą. Na szczęście znaleziono go i przywieziono do Pinnawela, gdzie funkcjonuje sierociniec dla zwierząt. Tam takich sierot żyje wiele.
Z wizytą u słoni



Podrozniczkaaaa2005-07-14 20:07:11
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
Krzyczą, by zejść z drogi, bo samce mogą rozdeptać nas na miazgę. Dopiero gdy największe z gigantów rozpoczynają swoją wodną sjestę, na kąpiel przyprowadzane są samice i młode. Gdy wszystkie zwierzaki wejdą do rzeki, jej brzegi ciasno obstępują cejlońskie dzieci i turyści z całego świata. Baraszkowanie słoni w niezbyt głębokiej rzece to wspaniałe widowisko. Niektóre z nich kładą się na boku i leżą bez ruchu przez kilkanaście minut pozwalając bystremu nurtowi rzeki na obmywanie cielska. Inne nabierają wody do trąby, a potem robią sobie własny prysznic. Najmniejszym zwierzętom pomagają opiekunowie chlustając w nie wiadra cieczy. Muszą jednak dobrze uważać, by nie narazić się samicom, które baraszkując cały czas dbają o bezpieczeństwo Do sierocińca słoni przyjeżdżają też starsze uczennice – ze szkoły średniej, ubrane w jednakowe sarinajmłodszych ze stada. Słonie są znakomitymi pływakami i uwielbiają się kąpać. Lubią rzeki, jeziora, choć nie pogardzą także błotnistymi sadzawkami.
Po blisko godzinnym wodnym spektaklu słonie wracają, ponownie w ustalonym szyku, do swego ogrodu. Turyści odwiedzają kilka sklepików, w których oczywiście królują słoniki – drewniane, szklane, kamienne, różnego koloru i wielkości. Słonie można też zobaczyć na batikach, czyli ręcznie malowanych tkaninach, na koszulkach, sukienkach, ręcznikach. Słoniowy biznes kwitnie.
Po męczącym dniu zasiadamy w przydrożnej knajpce, by napić się czegoś chłodnego. Szukamy miejscowego piwa, by zakosztować jego smaku. Kelner poleca napój o nazwie Three Coins. Sączymy leniwie piwo i patrzymy na niebo, które zmienia się z błękitnego w wielobarwne. Zbliża się wieczór, słońce malowniczo zachodzi za palmowy gaj. – Całe szczęście, że dziś nie będzie pełni księżyca – odzywa się ni stąd ni zowąd Lesli. – Nie moglibyśmy wtedy pić piwa... – Co ma pełnia do piwa? – pytam zdziwiona. Okazuje się, że na Sri Lance, w kraju zamieszkałym w większości przez buddystów, w dniu, kiedy na niebie ma być pełnia księżyca, nie sprzedaje się alkoholu. Zakaz ten dotyczy zarówno sklepów jak i barów, nawet tych hotelowych, w których mieszkają cudzoziemcy. Dlaczego? W dniu Poya, jak nazywa się czas pełni, narodził się ponoć Budda. W takim samym dniu doznał objawienia, a także umarł. Dlatego, by uczcić pamięć proroka, podczas pełni nie pija się ani nie sprzedaje alkoholu.
Zobacz zdjęcia:
Mauritius
Mauritius - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























Kasia, 2006-09-03 18:14:00