Domy na Santorini nie mają wysokości lecz głębokość. Od poziomu parteru spadają po skalistym zboczu kilka pięter. Z pokładu statku przybijającego do wyspy białe miasteczka wyglądają jak piana na ciemnym cieście. Tu można oglądać najpiękniejsze zachody Słońca, a kontrast bieli domów, błękitu nieba, brązu skał i turkusu morza tworzy niezapomniane widoki, jakie, wydawałoby się, można oglądać tylko na komputerowych fotografiach.
Santorini - Perła Grecji



Podrozniczkaaaa2005-07-14 20:06:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.50 z 5.00. 6 głosów oddanych
przekonują mieszkańców naukowcy twierdzący, iż może to nastąpić dopiero za kilkanaście tysięcy lat. Patrząc na uprawy niskich winorośli, maleńkich pomidorów, fasoli, aż trudno uwierzyć, że na Santorini, której wulkaniczna ziemia jest bardzo żyzna, nie ma w ogóle słodkiej wody. Na co dzień wodę do picia dostarcza się cysternami z sąsiedniej wyspy Ios, zaś wodę do podlewania gromadzi się podczas deszczy, jakie padają tu jesienią i zimą. Przy okazji wyjaśnił się powód, dla którego większość domów ma kopulasty kształt dachu. W tej kopule jest po prostu miejsce na zbiornik z wodą.
W miasteczkach dominują trzy barwy: biel, błękit i czerwień o różnych odcieniach. Wszystkie domy pomalowane są na biało. Piętra nie pną się w górę lecz w dół, jak stopnie schodzące po zboczu. Dlatego nie mówi się tu, że dom w wysokość lecz głębokość na przykład trzech pięter. Większość okien i drzwi ma kolor niebieski, podobnie jak kopuły kościołów i kościółków, których na Santorini jest ponad 350! Zważywszy na fakt, iż wyspę zamieszkuje około pięciu tysięcy mieszkańców, liczba ta wydaje się zawrotna. Kościoły Santorini są jednak niewielkie, a niektóre wręcz mikroskopijne i należą w większości do prywatnych właścicieli, którzy zbudowali je w jakiejś intencji. W kościółkach można znaleźć czasami przedziwne wota - nogi, ręce, uszy wykonane ze srebra czy złota. Zwyczaj ofiarowywania Bogu tego typu ofiar wywodzi się z kultury minojskiej. Składając ofiarę w kształcie części ciała, której coś dolega, wierni dają Bogu dokładną wskazówkę. Czerwień i róż to barwy bugenwilii - kwitnących obficie krzewów okalających bramy, balkony, dachy i ściany budynków. Gdy kolory te umiejscowimy na tle błękitnego nieba i turkusu morza otrzymujemy tak piękny widok, że trudno uwierzyć, iż jest on rzeczywistością, a nie komputerowo skonstruowana fotką.
Wszędzie jest podobnie - w Pyrgos na południu, w Io na północy, czy w stolicy wyspy Firze. Tłumy turystów wędrują wąskimi uroczymi uliczkami, fotografują się w drzwiach do nikąd, za którymi roztacza się tylko widok na morze i sąsiednie wyspy, zaglądają do sklepów z pamiątkami czy licznych tawern i restauracji. Niestety, ceny oferowane przez ich właścicieli są dość wysokie. Widok zachodu słońca jest niezapomniany i wart wszelkich, także finansowych trudów. Nad wulkaniczną wyspą pojawia się zorza, niebo przybiera różne barwy, a czerwieniejąca słoneczna kula powoli chowa się za morzem.
Promy i statki odpływają z portu w Firze. Ale do portu wcale nie jest łatwo się dostać. Miasto jest bowiem usytuowane na górze o wysokości 300 metrów, a zbocze jest po prostu urwiskiem. Kiedyś większość turystów pokonywała drogę z Firy do portu po schodach, których jest ponad 600. I teraz osoby o dobrej kondycji próbuj swych sił. Gdy ich braknie, zawsze można skorzystać z muła lub osła, którego grzbiet proponują właściciele zwierząt. Nie jest to jednak zbyt przyjemna przejażdżka. Spacer owszem, choć trzeba bardzo uważać, by nie wejść w... ośle odchody, którymi stopnie są wręcz usłane. Lepiej skorzystać z kolejki górskiej, którą jakiś czas temu wybudowali tu Austriacy. W sześcioosobowych wagonikach zjeżdża się na dół zaledwie trzy minuty. Potem jeszcze tylko krótka podróż łajbą do zakotwiczonego kilometr od brzegu promu i setki turystów opuszczają Santorini, które śmiało można nazwać "Perłą Grecji".
Zobacz zdjęcia:
Grecja
Grecja - wybierz obszar, który cię interesuje:














































