Kto raz był na Karaibach, będzie tęsknił za nimi do końca życia. Gorące słońce, orzeźwiająca morska bryza, przepiękne plaże, turkusowa woda i soczysto - zielone palmy tańczące w rytm porywającej muzyki to obraz, który przywołuje się w pamięci najchętniej w chłodne dni, gdy polska aura nie rozpieszcza nas zbytnio. Polacy najczęściej odwiedzają Republikę Dominikańską, której oferta, czasem całkiem przyzwoita cenowo, znajduje się w katalogach większości biur podróży. My zajrzymy do znacznie mniejszej, należącej do Wenezueli Margarity – wyspy słońca.
Słoneczna wyspa Margarita



Podrozniczkaaaa2005-07-14 20:06:41
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 8 głosów oddanych
Margaritę odwiedziłam podczas podróży po Wenezueli. Ten etap podróży zapadł mi głęboko w pamięci nie tylko ze względu na cudowne krajobrazy i wakacyjne walory wyspy, ale także niezbyt przyjemne “wpisowe”, jakie musiałam “zapłacić”, aby dostać się do raju. Towarzyszami mej niedoli byli nie tylko turyści, ale i tubylcy zaprawieni w bojach żeglowania.
Po kilkugodzinnej podróży krętymi i wyboistymi wenezuelskimi drogami dotarliśmy do portu. Ostatni wyraz powinnam wziąć w cudzysłów, gdyż miejsce to z prawdziwym portem miało tyle wspólnego, że raz na kilka godzin podpływała tam stara łajba zabierająca podróżnych udających się na wyspę. Można było oczywiście kilkudziesięciokilometrowy odcinek przez morze pokonać samolotem, ale ze względu na koszty i “atrakcje” nasza grupa wybrała drogę wodną. Nędzny budynek nad brzegiem z przeraźliwie brudną i cuchnącą poczekalnią, toaleta z niedomykającymi się drzwiami, znad których widoczna była głowa korzystające z niej człowieka, lepka, ciepła coca-cola, psy wałęsające się w poszukiwaniu pożywienia i żebrające dzieciaki to najlepsza charakterystyka naszego miejsca wypadowego. O punktualności nikt tu nie myśli poważnie, więc jak dobry żart potraktowaliśmy tablicę informującą o godzinach odpływu łodzi. Gdy wreszcie zjawiła się na horyzoncie, poczułam, że podróży tej długo nie zapomnę. Dziarsko jednak wspięłam się po trapie i zajęłam miejsce pod pokładem, gdzie na pasażerów czekały prymitywne drewniane ławki bez oparć. Z głośnika w niebogłosy śpiewał karaibski pieśniarz przekrzykując wszystko, co tylko chciało dać z siebie jakiś głos. Zamiast 30-40, pod pokład weszło blisko 100 osób. Z przerażeniem patrzyłam, jak łódź coraz głębiej się zanurza. Ławki zajmowali czarnowłosi mężczyźni, kobiety, dzieci – wszyscy zaopatrzeni w duże torby. Była sobota, więc Wenezuelczycy wybierali się na wielkie
...
pozdrawiam grazyna
grazyna, 2008-01-17 23:58:44
Fajnie poczytac o miejscach w których sie bywało. Tak się złożyło, że wiele razy wygrzewałem się na tamtejszych plażach zawijając do tamtejszego portu w El Quamache (terminal kontenerowy). Niestety ze względu na tamtejsze dziwaczne przepisy lokalne nie udalo mi się zwiedzić całej wspy i tamtejszych miasteczek, ale plaże faktycznie piękne. Pozdrawiam
Szubi, 2007-01-27 21:58:58
katarzyna, 2005-12-14 11:34:25
XARA, 2005-11-11 00:05:19
Zobacz zdjęcia:
Wenezuela
Wenezuela - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























basiulka, 2008-03-31 18:11:09