Z głośników cicho sączy się delikatna muzyka. Wśród utworów rozpoznaję angielską wersję kolędy “Cicha noc” oraz inne świąteczne piosenki. Na choinkach skrzą się kolorowe Mikołaje, małpki w czerwonych czapkach, przepastne kolorowe buty na prezenty. Zielone girlandy zdobią drzwi, lustra, ściany. Jest prawie jak w Polsce. Prawie, bo ludzie po ulicach chodzą w krótkich spodenkach i cienkich bluzkach, a temperatura powietrza znacznie przekracza 30 stopni C. Jestem na Barbadosie, niewielkiej wyspie na Karaibach.
Barbados – wyspa jak ze snu



Podrozniczkaaaa2005-07-14 19:29:02
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 5 głosów oddanych
baśni. Wejście do hotelu i cały hol tonie w choinkach, świecidełkach. W donicach ogromne krzewy dobrze u nas znanych gwiazd betlejemskich. Jest cudownie, choć nieco dziwnie. Bo nasze oczy nie przyzwyczajone są do widoku choinek, na tle których przechadzają się skąpo odziani ludzie...
Na drugi dzień budzę się o 4.30. To normalne, bowiem w Polsce jest już godzina 9.30., gdy dawno jestem już w pracy. Nie mogę doczekać się wschodu słońca, by zobaczyć moją hotelową wioskę. Wychodzę na taras i patrzę na jeszcze rozgwieżdżone niebo, wsłuchuję się w tropikalną noc. Do ogrodu zleciały się chyba wszystkie ptaki z okolicy, taki tu hałas. Gwizdy, kukania, świstania, gruchania słychać zewsząd. To dopiero muzyka!
Ślub w wiatraku
Pozostałości wiatraka wkomponowano w krajobraz hotelu“Migdałową wioskę na plaży”, jak swobodnie można przetłumaczyć nazwę hotelu, ulokowano w miejscu, gdzie przed laty znajdowała się ogromna plantacja trzciny cukrowej. Na terenie kompleksu można jeszcze znaleźć pozostałości po dawnej działalności. Jedną z nich jest część wiatraka, który napędzał urządzenia do wyciskania soku trzcinowego. Dziś budowla ta służy głównie nowożeńcom, którzy przybywają na Barbados z całego świata, by właśnie tu powiedzieć sobie sakramentalne “tak”. W wiatraku wisi stała dekoracja, bowiem zaślubiny odbywają się w niej kilka razy w tygodniu. Obserwowałam jedną z nich z zainteresowaniem. Młodzi przybyli z Anglii. Przed tutejszym pastorem złożyli przysięgę, nad morzem i w ogrodzie odbyli sesję zdjęciową, a potem szybko zrzucili oficjalne stroje zamieniając je na opalacze, wskoczyli do turkusowo – błękitnego morza. Wieczorem wraz z przyjaciółmi bawili się na “weselu” zorganizowanym na plaży.
Rezydencje i ogrody
Dawny wiatrak intryguje mnie. Zastanawiam się, dlaczego plantacja upadła. Przecież w XVII i XVIII
...
Zobacz zdjęcia:
Antyle Holenderskie
Antyle Holenderskie - wybierz obszar, który cię interesuje:






































