Sternicy długich łodzi z Krabi błagalnym wzrokiem patrzą na ewentualnych klientów. Za pół ceny obwiozą turystów po najpiękniejszych miejscach Zatoki Phangnga. Przed 26 grudnia 2004 roku, kiedy na tajlandzkie plaże uderzyła niszcząca fala tsunami, sternicy mieli pełne ręce roboty, a w wielu miejscach zatoki panowały morskie korki. Teraz bez problemu i tłoku można rozkoszować się widokiem na słynną skałę Jamesa Bonda, chłodem grot czy intymnością malutkich plaż ukrytych pomiędzy pionowymi obrośniętymi zielenią skałami. Łatwo się wtedy przekonać, że Phangngna nie bez powodu uważana jest za jedną z najpiękniejszych zatok świata.
Rejs po rajskiej zatoce



Podrozniczkaaaa2005-07-14 16:08:32
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Jestem na Krabi
Ląduję na gigantycznym lotnisku w Bangkoku dwa miesiące po grudniowej tragedii, która dotknęła także Tajlandię, jej mieszkańców i turystów. Gdy byłam tu siedem lat temu, na halach, korytarzach i w poczekalniach panował ogromny tłok. Teraz do Tajlandii lata mniej turystów, co wykorzystują głównie młodzi ludzie z ple
Zupa “lekko” pikantna
W przydroznych barach zawsze znajdzie sie coś pikantnegoBiorę szybki prysznic i wychodzę na spacer po miasteczku. Ulice prawie puste, choć sklepiki z pamiątkami i podróbkami wielu markowych przedmiotów wciąż są otwarte. Ludzie obsługujący stoiska z zegarkami, okularami słonecznymi, torbami, koszulkami, pamiątkami na widok każdego turysty radośnie się uśmiechają, nie są jednak natarczywi. Podają ceny, które można zbić trzy, czterokrotnie i to bez długiego targowania się. Jak tu nie kupić zegarka “Gucci” za 20 złotych, okularów “Ray Ban” za 15 zł czy torebki “Burberry” za podobną cenę? Rzeźby, słoniki na szczęście, ceramiczne rybki, jedwabne szale.... Nie, trzeba szybko schować portfel, bo pokusa jest zbyt mocna. Rzucam jeszcze okiem na zakłady krawieckie, które w ciągu kilkunastu godzin mogą za niewielką cenę uszyć jedwabne suknie na miarę, garsonki, a nawet garnitury, które dostarczą do hotelu. Dość rozpusty, trzeba zjeść kolację i wypocząć po długiej podróży.
W restauracjach i barach także pustki. Przed tsunami trudno było znaleźć w nich wolny stolik. Teraz trudno znaleźć gości. Zamawiam zupę krewetkową. Wskazuję jedną papryczkę, co w trzyparyczkowej skali narysowanej w menu oznacza najmniej pikantne danie. Po kilku łykach aromatycznej zupy wiem, że jedna papryczka to dla polskiego podniebienia także stanowczo za dużo. Czuję, że za chwilę zamienię się w smoka wawelskiego i będę zionąć ogniem na kelnerkę.
Gniazda na potencję
Niedostepne
...
Zobacz zdjęcia:
Tajlandia
Tajlandia - wybierz obszar, który cię interesuje:













































