• Relacji z podrózy: 17768
  • Zdjęć: 126014
  • Podróżników: 56592
  • Porad: 18827
  • Postów: 210187
  • Tematów: 86954

Wodospady Wiktorii

podrozniczkaaaa Wyświetlono: 1058 razy 2005-07-13 17:32:03
  Ocena:2.31 (199 głosów)


Kilka lat temu spotkałam w Krakowie mieszkańca obecnego Zimbabwe. Z zapartym tchem słuchałam jego opowieści o miastach - ogrodach, dziko żyjących zwierzętach i boskich zachodach słońca. Gdy zapytałam o największą atrakcję turystyczną, czarnoskóry kolega odpowiedział bez wahania: Wodospady Wiktorii. Gdy poprosiłam, by mi je opisał, krzyknął łamaną polszczyzną: “Dziewczyno, jak tam się woda leje!”. Od tamtej pory marzyłam, by zobaczyć w rzeczywistości cudne wodospady. Wreszcie udało mi się marzenie to zrealizować.
Docieramy do granicy Zimbabwe z Zambią. Wysiadamy z samochodu i mimo palącego słońca na ciele czujemy drobniutkie kropelki mgły, rosy, mżawki? To dziwne uczucie, ale jakże w upalny dzień przyjemne. Wiemy, że znajdujemy się w pobliżu wodospadu. Jaki będzie, czy oglądany z bliska zrobi na mnie większe wrażenie niż wtedy, gdy opowiadał mi o nich Afrykanin? Zaraz pewnie się o tym przekonam. Ruszamy do wejścia, płacimy 10 dolarów i już jesteśmy za bramą. Zielona trwa, niskie rozczochrane akacje i małpki brykające wśród nich nie zdradzają, co kryje się w odległości kilkuset metrów za ścianą zieleni. Mijamy powracających z wędrówki. Dlaczego niosą ze sobą parasole? Skąd w ten upalny, słoneczny dzień na ramionach turystów długie peleryny przeciwdeszczowe? Dziwne. Każdy z nas rozebrany do granic możliwości taszczy ze sobą aparat czy kamerę. Będą na pewno wspaniałe zdjęcia!

Ścieżka prowadzi do celu naszej podróży. Odgłosy spadającej wody słychać coraz wyraźniej. Nagle zaczyna padać najprawdziwszy deszczyk, który w miarę zbliżania się do wodospadu przechodzi w tropikalną ulewę. Co to, przecież niebo jest bezchmurne, a słońce mocno świeci? Woda kapie z nieba i z bujnej roślinności. Co zrobić z aparatem i kamerą? Owijam je szczelnie podkoszulką i chowam na dno plecaka. Dlaczego nikt nam nie powiedział, żeby wziąć ze sobą płaszcz przeciwdeszczowy? – wściekam się. Brniemy po ścieżkach pełnych wody. Nagle, zupełnie niespodziewanie, naszym oczom ukazuje się widok nieprawdopodobnie piękny. Szeroka, ogromna ściana białej piany uderza z łoskotem i wielką siłą w dół. “Jak tu się leje woda” – przypominam sobie słowa Afrykańczyka. Na chwilę zamieramy, zapominamy o mokrym sprzęcie fotograficznym, przemoczonych spodniach i butach. Widok jest zniewalający. A to dopiero pierwszy taras...

Ścieżka wiedzie to w górę to w dół, na punkty widokowe, z których oglądamy coraz to nowe ujęcia tego naturalnego spektaklu. W niektórych miejscach wodospadowy deszcz nie pada, wyjmujemy więc szybko aparaty i robimy zdjęcia. Może coś z nich wyjdzie, choć nie jesteśmy pewni, czy nasz sprzęt jest jeszcze czegoś wart. Kilka osób ma dość i szybko wraca do wejściowego suchego ogrodu. Moja koleżanka Jola i ja postanawiamy obejść wszystkie stanowiska. W końcu wodospady były moim marzeniem. Wchodzimy w coraz to bardziej przypominający dżunglę amazońską las z najpiękniejszymi okazami roślinności. Nie sposób jednak ich oglądać, bowiem miejsce, w którym się znalazłyśmy, jest w strefie “tropikalnej ulewy”. Nie omijamy jednak żadnego tarasu napawając się coraz to piękniejszym obrazem wodospadu. Woda kapie nam z czapek, nosów i plecaków. W kałużach cały czas idzie przed nami tęcza. Jest cudownie!

Wodospady Wiktorii są najważniejszym pomnikiem przyrody w Afryce Południowej.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Daniel / 2008-02-10
    Ciekawie napisany artyk?l.Szczeg?lne wyrazy uznania za rady praktyczne, o kt?rych czasami sie zapomina w ferworze zauroczenia.

REKLAMA


ZimbabweWybierz obszar który Cię interesuje

ZimbabweChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju