Moja wizyta w Zimbabwe zaczęła się zupełnie niespodziewanie. Podróżując wraz z grupą przyjaciół po RPA, pomyśleliśmy, że jesteśmy tak blisko Czarnej Afryki, że grzechem byłoby nie zobaczyć chociaż jej małego skrawka. Wynajęliśmy mały busik i ruszyliśmy w nieznane.
Stare i nowe Zimbabwe



Podrozniczkaaaa2005-07-13 17:29:01
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
Jadąc do granicznego miasteczka Mesina wcale nie byliśmy pewni, czy otrzymamy wizy na pobyt w Zimbabwe. Jeszcze niedawno czekało się bowiem na nie nawet i trzy miesiące. Wszystko jednak poszło jak z płatka i po załatwieniu formalności przekroczyliśmy graniczną rzekę Limpopo.
W Zimbabwe poczułam się wreszcie jak na egzotycznej wycieczce. Po “kraju na wysoki połysk”, jakim jest RPA, gwar czarnych kobiet z torbami podróżnymi na głowach, hałas klaksonów starych samochodów i śmieci na ulicy wydały mi się przepięknym zjawiskiem. Minęliśmy Beitbridge, pierwsze miasto za granicą, i znaleźliśmy się na prostej drodze, która miała nas zaprowadzić do Bulawayo, drugiego co do wielkości miasta kraju.
Za oknami ukazywały się zielone góry i doliny tonące w kwiatach, a później po obu stronach drogi już tylko rozczochrane akacje, wysokie trawy, pośród których gdzieniegdzie wyrastały, jak pomniki przyrody, wielkie baobaby. Te drzewa o kształcie butelki potrafią żyć nawet kilka tysięcy lat. Są niezwykle wytrzymałe. Ze względy na kształt nazywane są nieraz “zemstą diabła”, który ponoć drzewo to posadził do góry nogami. Pnie niektórych baobabów dochodzą do 45 metrów w obwodzie! Najpiękniej prezentują się pojedyncze egzemplarze wyrastające spośród wysokich traw i krzewów, choć malownicze są również całe ich kępy, gdzie długowieczne drzewa tworzą rodzinę.
Przy większych baobabach czarni mieszkańcy Zimbabwe budują swoje wioski. Kilka z nich odwiedziliśmy ku wielkiej uciesze ich mieszkańców. Okrągłe domki z gliny pokryte słomianym dachem to jedyne bogactwo zimbabwańskich Murzynów utrzymujących się z niewielkiego skrawka ziemi lub zazwyczaj sezonowej pracy u plantatorów kukurydzy, kawy czy herbaty.
Gdy odwiedziliśmy pierwszą napotkaną wioskę, złożoną z kilkunastu chat, na spotkanie wybiegła chmara dzieciaków w podartych podkoszulkach.
...
Zobacz zdjęcia:
Zimbabwe
Zimbabwe - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















