Kiedy podróżowałam z grupą przyjaciół po Republice Południowej Afryki, ktoś wpadł na pomysł, by zmienić nieco marszrutę i zawitać choć na jeden dzień do Suazi. -Suazi, co to jest? - pytali niektórzy. - Kraj? Prowincja? Miasto? Nie ma się co dziwić ich niewiedzy. O Suazi tak naprawdę słyszało niewielu Polaków.
Jeden dzień w Suazi



Podrozniczkaaaa2005-07-13 17:22:35
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Suazi to jedno z najmniejszych państw Afryki, jego powierzchnia wynosi zaledwie 17,5 tys. km kw. Patrząc na mapę RPA, w odległości ok. 200 km na wschód od Johanesburga czy Pretorii dostrzega się niewielkie terytorium. Oznakowane innym kolorem wtapia się w RPA, na kilkadziesiąt tylko kilometrów granicząc z Mozambikiem.
Ludność zamieszkująca królestwo, (ok. 800 tys.) to przede wszystkim ludy Bantu (84 proc.), później Zulusi (10 proc.) i Tsonga. Białych mieszkańców jest niewielu - to zazwyczaj właściciele restauracji, hoteli, kopalń i dużych firm. Na ulicach nie udało mi się jednak ich dostrzec. Obok siebie funkcjonują dwie religie - chrześcijaństwo i wierzenia tradycyjne. Językami urzędowymi są angielski i suazi.
W I tysiącleciu p.n.e. na terenach Suazi pojawili się Buszmeni - najstarsi mieszkańcy kontynentu afrykańskiego. Od VI w. n.e. zaczęły napływać ludy Bantu spychające coraz bardziej na południowy zachód Buszmenów. W XVI w. powstało plemienne państwo Suazi rządzone przez dynastię Dlaminich. Od końca XIX w. kraj wciąż przeżywał konflikty z burską republiką południowoafrykańską - Transwalem. Wtedy też przybywali biali osadnicy brytyjscy i holenderscy, na rzecz których rdzenni mieszkańcy zrzekali się roszczeń do kopalń powstających na ich terytorium. Doprowadziło to do tego, że od 1902 do 1968 r. Suazi było kolonią. Później uzyskało niepodległość jako monarchia konstytucyjna - członek brytyjskiej Wspólnoty Narodów.
Mieliśmy wątpliwości, czy na granicy RPA z Suazi nie będą nam potrzebne wizy. Obyło się jednak bez kłopotów i po pokonaniu niewielkiego przejścia znaleźliśmy się w królestwie. Powitała nas biedna wioska z byle jak skleconymi domami i "centrum handlowym" - straganami z nieheblowanych desek pełnych owoców i warzyw. Upał panował straszliwy, z uporem szukaliśmy więc jakiegoś sklepu z napojami z lodówki. Udało się, ugasiwszy pragnienie
...
leszek, 2007-05-25 07:37:20
helena, 2006-01-07 15:17:16
Zobacz zdjęcia:
Republika Zielonego Przylądka
Republika Zielonego Przylądka - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























Izabela, 2007-07-07 15:00:50