Zwiedzanie Jordanii rozpoczęliśmy od granicy Egipskiej. Dlaczego? Wyprawa nasza miała przebiegać lądem z Polski do Egiptu. Jednak w Damaszku napotkaliśmy kłopoty związane z załatwieniem wizy. Okazało się bowiem, że aby dostać wizę Królestwa Jordanii należy złożyć podanie i czekać 6 tygodni na wizę - dotyczyło to tylko Polaków. To się nazywa szczęście!! Oczekiwanie sześciotygodniowe nie wchodziło w grę. Nie mogliśmy przecież połowy naszych wakacji zmarnować na czekanie na jordańską wizę. Właściciel hotelu , w którym zatrzymaliśmy się, był bardzo zdziwiony, gdyż dwa tygodnie wcześniej inna grupa Polaków dostała wizy od ręki. Postanowiliśmy polecieć do Kairu i spróbować w Ambasadzie Królestwa Jordanii w Kairze uzyskać wizę. Byliśmy przekonani, że tam szczęście nam dopisze i szybko uzyskamy wizy.
Między Morzem Czerwonym a Martwym (Jordania)

Morartur2005-07-12 19:34:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Tak się jednak nie stało. Złożyliśmy wnioski, a urzędnik grzecznie i spokojnie poinformował, że musimy czekać dwa tygodnie. Dodał, że wtedy coś już powinien wiedzieć. Ruszyliśmy zwiedzać Egipt. Po 2 tygodniach stanęliśmy zwartą grupą w Ambasadzie - okazało się, że nic nie zmieniło się w naszej sprawie. Urzędnik powiedział:
-Wnioski wasze czekają na rozpatrzenie. Musicie czekać.- pożegnał nas oschle.
W końcu po kilku dniach dowiedzieliśmy się, że wizy czekają. Tak więc, gdy zwiedzanie Egiptu dobiegło końca ruszyliśmy na podbój Jordanii. Kupiliśmy bilet na prom z Nuweiby do Aqaby - najtańszy tj. bez kajut. Koło promu był duży tłum ludzi. Każdy z pasażerów trzymając w ręce tobołek spieszył się aby zająć najlepsze miejsce na promie. Dla tych, którym nie wystarczyło miejsca na ławkach rozkładali się na podłodze. Po wytyczeniu własnego terytorium albo zaczynali jeść albo zasypiali.
My mieliśmy to szczęście , że zaprosił nas do swojej kajuty lekarz - oficer. Był bardzo miły i gościnny. Podobnie jak jego pielęgniarka z Sri Lanki. Przynieśli nam mnóstwo jadła i napojów. Kajuta lekarza i gabinet były z klimatyzacją. Co w tamtejszym klimacie ma duże znaczenie. Nie chciało nam się opuszczać promu. Jednak nie mogliśmy wracać do Egiptu.
Po odprawie wyszliśmy z budynku celnego i tam dopadło nas kilku taksówkarzy Przekrzykując się oferowali nam swoje usługi. Targowaliśmy się twardo i długo, aż został tylko jeden zdesperowany taksówkarz, który mimo, że zapewniał nas, że straci na tym kursie zawiózł nas do centrum miasta. Centrum Aqaby było puste. Był to czas zamieszek, wtedy to jordańczycy wyszli na ulice po chleb.
Hotelu szukaliśmy przez dłuższy czas, aby wybrać jak najtańszy, ale nie najgorszy. A niestety hotele są drogie jak wszystko w Jordanii. Wybraliśmy w końcu hotelik prowadzony przez arabską rodzinę. Senior
...
Zobacz zdjęcia:
Jordania
Jordania - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




















