Zwiedzanie Jordanii rozpoczęliśmy od granicy Egipskiej. Dlaczego? Wyprawa nasza miała przebiegać lądem z Polski do Egiptu. Jednak w Damaszku napotkaliśmy kłopoty związane z załatwieniem wizy. Okazało się bowiem, że aby dostać wizę Królestwa Jordanii należy złożyć podanie i czekać 6 tygodni na wizę - dotyczyło to tylko Polaków. To się nazywa szczęście!! Oczekiwanie sześciotygodniowe nie wchodziło w grę. Nie mogliśmy przecież połowy naszych wakacji zmarnować na czekanie na jordańską wizę. Właściciel hotelu , w którym zatrzymaliśmy się, był bardzo zdziwiony, gdyż dwa tygodnie wcześniej inna grupa Polaków dostała wizy od ręki. Postanowiliśmy polecieć do Kairu i spróbować w Ambasadzie Królestwa Jordanii w Kairze uzyskać wizę. Byliśmy przekonani, że tam szczęście nam dopisze i szybko uzyskamy wizy.
Między Morzem Czerwonym a Martwym (Jordania)

Morartur2005-07-12 19:34:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
rodu siedział całe dnie przy wyjściu z hotelu przy butelce ulubionego alkoholu -Araku i popijał sobie cały dzien. Może dlatego zawsze się do nas uśmiechał i wyglądał na szczęśliwego człowieka. Członkowie rodziny byli bardzo serdeczni i służyli zawsze swoją pomocą. Gdy wracaliśmy z miasta Senior rodu zawsze pytał nas czy ktoś nas nie oszukał w sklepie, był gotowy walczyć o nasze stracone pieniądze. Akaba to miasto, w którym stykają się cztery państwa Jordania, Egipt, Izrael i Arabia Saudyjska. Można tu zostać nawet kilka dni. Można popływać, chociaż wzbudza to sensację wśród miejscowej ludności. Ponadto można wynająć łódkę ze szklanym dnem i obserwować rafę koralową.
Z Akaby można pojechać albo do Wadi Rum albo Petry. Na pewno warto , a wręcz trzeba pojechać do Petry. Bilet wstępu do kompleksu ruin Petry kosztuje ok. 40 $. Jednak nam udało się nie zapłacić...
Jeszcze będąc w Aleppo spotkaliśmy grupę Polaków, od której dostaliśmy mapę odręcznie narysowaną i wskazówki do niej jak można wejść na teren kompleksu nie płacąc ani centa. Oczywiście skorzystaliśmy z mapy. Plecaki zostawiliśmy w knajpce niedaleko wejścia. Wiedzieliśmy, że przed bramą wejściową należy skręcić w prawo. Tak też zrobiliśmy. Droga prowadziła pod górę - zgodnie ze wskazówkami Polaków. Napotkani ludzie dziwienie patrzyli się na nas- przecież każdy wiedział , gdzie jest brama wejściowa i że oprócz ruin miasta Nabatejczyków nie ma tu nic ciekawego.
Gdy zobaczyliśmy dziwne formy skalne zeszliśmy w dół do wąwozu. Jednak nie byliśmy pewni czy mapa jest dobra i czy idziemy dobrą drogą. Z minuty na minutę byliśmy mniej pewni. Tym bardziej, że w wąwozie nie mogliśmy znaleźć żadnego przejścia. Przez dwie godziny wspinaliśmy się na skały Podarliśmy nasze podkoszulki, bo przedzieraliśmy się przez krzaki gęsto rosnące. Schodząc z jednej ze stromych ścian
...
Zobacz zdjęcia:
Jordania
Jordania - wybierz obszar, który cię interesuje:









































