Każdemu turyście Nepal kojarzy się przede wszystkim z górami. Ze wspaniałymi, wielkimi Himalajami, zwieńczonymi potężnymi ośmiotysięcznikami, z największym Mount Everestem na czele. Główną atrakcją turystyczną tego górskiego kraju są więc liczne szlaki trekingowe (z najpopularniejszymi: wiodącymi do stóp Everestu i okrążającymi masyw Annapurny). Drugą, niemniej znaną atrakcji Nepalu są wspaniałe świątynie i pałace doliny Kathmandu. Tym razem chcielibyśmy jednak opowiedzieć o innych niż wyprawy w góry i zwiedzanie świątyń możliwościach spędzania wolnego czasu w Nepalu. O ekscytującym raftingu- czyli spływie pontonami po rwącej, górskiej rzece oraz o przemierzaniu dżungli na grzbiecie słonia w poszukiwaniu śladów nosorożca.
Pontonem i na grzbiecie słonia (Nepal )

Morartur2005-07-12 19:16:43
Wyświetlono razy (ostatnio: )
nas tłum Nepalczyków proponując przejazd jeepem i nocleg. Wybraliśmy jednego. Po przejściu wąskiego mostku na drugą stronę rzeki załadowaliśmy się do samochodu. Dalej 10-15 minut jazdy po wybojach i byliśmy w wiosce. Zatrzymaliśmy się w hoteliku. Po długich negocjacjach ustaliliśmy opłatę za wyjazd w dżunglę na grzbiecie słonia.
Następnego ranka dosiedliśmy słonia i na grzbiecie tego ogromnego zwierzęcia wyruszyliśmy na naszą wyprawę. Najpierw jechaliśmy przez wioskę obserwując życie mieszkańców. Po pół godzinie dotarliśmy do dżungli. Towarzyszący nam Nepalczyk wkrótce skierował słonia wprost między drzewa i liany. Opuściliśmy drogę i posuwaliśmy się na przełaj przez dżunglę. Nasz słoń torował sobie drogę trąbą. Jazda na słoniu jest w zasadzie przygodą samą w sobie. Jednak głównym celem naszej wyprawy było wypatrzenie nosorożca. W samym parku Chitiwan i okolicach żyje ponad 300 nosorożców, i właśnie możliwość ujrzenia ich w stanie dzikim jest magnesem przyciągającym tam turystów. Po 1,5 h przedzierania się przez dżunglę mieliśmy jednak wątpliwości, czy nam się uda dojrzeć nosorożca. Jednak nasz przewodnik złapał ślad. I po chwili... ujrzeliśmy kilkanaście metrów przed nami, między drzewami, nosorożca. Mimo, że nie było go wyraźnie widać, chwyciliśmy za aparaty. Nasz przewodnik zrobił nam jednak niespodziankę, słoń wolno ruszył w kierunku nosorożca. Nosorożec odwrócił się w naszym kierunku. Słoń stanął naprzeciwko niego, w odległości może 2-3 m. Obydwa wielkie zwierzęta stały nieruchomo naprzeciwko siebie. Cieszyliśmy się, że my siedzieliśmy na tym większym. Czytaliśmy, że gdy nosorożec natknie się na mniejsze od siebie zwierze (czy na człowieka), bywa podenerwowany towarzystwem i szarżuje. Należy wówczas wspiąć się na drzewo (ale solidne) bądź uciekać zakosami, często zmieniając kierunek biegu. Nosorożec ma bowiem słaby wzrok i może niezauważyć zmiany kierunku biegu potencjalnej ofiary. Siedząc jednak na słoniu, czuliśmy się bezpiecznie. Aparaty fotograficzne znowu poszły w ruch. Po chwili nosorożec się odwrócił i zaczął oddalać się. Lecz my ruszyliśmy za nim. Gdy nosorożec wyszedł na otwartą przestrzeń, mieliśmy wspaniałą okazję do podziwiania go w całej okazałości.
Z wyprawy w dżunglę wróciliśmy bardzo zadowoleni. Na safari w Afryce można oglądać lwy, żyrafy jak również nosorożce z samochodu. Tu, w Nepalu, na safari wyrusza się na grzbiecie słonia.
Zobacz zdjęcia:
Nepal
Nepal - wybierz obszar, który cię interesuje:











































