Każdemu turyście Nepal kojarzy się przede wszystkim z górami. Ze wspaniałymi, wielkimi Himalajami, zwieńczonymi potężnymi ośmiotysięcznikami, z największym Mount Everestem na czele. Główną atrakcją turystyczną tego górskiego kraju są więc liczne szlaki trekingowe (z najpopularniejszymi: wiodącymi do stóp Everestu i okrążającymi masyw Annapurny). Drugą, niemniej znaną atrakcji Nepalu są wspaniałe świątynie i pałace doliny Kathmandu. Tym razem chcielibyśmy jednak opowiedzieć o innych niż wyprawy w góry i zwiedzanie świątyń możliwościach spędzania wolnego czasu w Nepalu. O ekscytującym raftingu- czyli spływie pontonami po rwącej, górskiej rzece oraz o przemierzaniu dżungli na grzbiecie słonia w poszukiwaniu śladów nosorożca.
Pontonem i na grzbiecie słonia (Nepal )

Morartur2005-07-12 19:16:43
Wyświetlono razy (ostatnio: )
W górę, w dół , w górę. Woda rozbryzgiwała się o burtę, co chwilę nas zalewając. Po chwili jednak wypłynęliśmy na spokojniejszy nurt. Wszyscy byli zadowoleni. Wszyscy przecież oczekiwali ekscytującego przeżycia. I dostali to co chcieli. Co pewien czas ponton wpadał na fale bądź kręcił się na wirach. Najbardziej bujało, gdy podczas pokonywania fal ponton obracał się bokiem, w który po sekundzie uderzała następna fala. Początkowo, gdy uderzała fala, wszyscy machinalnie przestawali wiosłować, starając się przede wszystkim utrzymać w pontonie. Po pewnym czasie jednak odkryliśmy, że wychylanie się i wiosłowanie podczas falowania jest świetną zabawą, a poza tym jest to chyba nawet bezpieczniejsze niż kurczowe trzymanie się pontonu, gdyż uderzająca fala wpycha wówczas do środka. Wszyscy bawili się świetnie.
Po 3-4 h spływu dopłynęliśmy do piaszczystej plaży. Położyliśmy się na piasku i odpoczywaliśmy. Nepalczycy przygotowali obiad. Po konsumpcji i krótkim odpoczynku wsiedliśmy do pontonu i popłyneliśmy dalej. Widoki były wspaniałe. Płynęliśmy głębokim wąwozem, po dwóch stronach rzeki wznosiły się nagie skały. To znowu, gdy brzeg nieco łagodniej opadał, prawie do wody dochodziła zielona dżungla. Czasem widzieliśmy skaczące na drzewach małpy bądź siedzące bajecznie kolorowe ptaki. Co pewien czas nad rzeką przewieszone były wyglądające niepozornie mostki. Niekiedy funkcje mostu spełniała lina z podwieszonym koszem. Człowiek siadał w koszu i ciągnął za linę, przesuwając się nad spienionym nurtem rzeki.
W pewnym momencie, gdy nurt był spokojniejszy, Nepalczyk powiedział, że kto chce może wskoczyć do wody i płynąć obok pontonu. Po chwili byliśmy w wodzie. Nurt, który z pontonu wydawał się spokojny, w rzeczywistości był bardzo szybki. Kamizelki unosiły nas na powierzchni, a nurt pchał, tak że można było płynąć bez wysiłku. Przyjemna kąpiel
...
Zobacz zdjęcia:
Nepal
Nepal - wybierz obszar, który cię interesuje:











































