Termin: GRUDZIEŃ 2002
Trasa: Bangkok - Rangun - Mandalay - Bagan -Mt. Popa - Jezioro Inle - Rangun - Bangkok
Birma

Morartur2005-07-12 18:59:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.33 z 5.00. 3 głosów oddanych
, ze łódź płynie i to dosyć szybko. Dla nich taki sposób wiosłowania jest naturalny i naprawdę im to wychodzi gładko. Większość łodzi dobija także do położonego na jeziorze klasztoru kotów. Mnisi, aby ściągnąć zwiedzających i pielgrzymów (potencjalne datki) tak wytresowali koty, że skaczą one przez trzymane przez mnichów obręcze.
Nad Jeziorem Inle piliśmy chyba najlepszy koktajl truskawkowy. Wtedy był sezon na truskawki (a w Polsce sroga zima) wiec można było jeść truskawki i pić koktajl truskawkowy do woli. Cena koktajlu truskawkowego - 350k. Najlepszy koktajl był w Nyaungshwe w Nalesnikarni. Mimo, ze naleśniki nie były bardzo dobre.
W kolejny dzień wybraliśmy się na całodniowy treking po górach górujących nad jeziorem Inle. (z hotelu Remember Inn - bardzo dobry przewodnik - polecamy) Ceny: krótki treking (pół dnia) - 3000k od osoby - wraca się w to samo miejsce, z którego się wychodzi. długi treking (całodniowy) - 5000k od osoby- w cenie obiad przyrządzany na trasie (w klasztorze) przez przewodnika oraz , w przypadku gdy są w grupie przynajmniej 3 osoby - powrót łodzią przez jezioro Inle - koniec trekingu jest na drugim końcu jeziora. My byliśmy w dwójkę, wiec za 2000k musieliśmy wynająć łódź (po 1000k za osobę). Na treking trzeba wziąć ze sobą zapas wody. Na trasie trekingu znajdowała się jaskinia z pustelnia (z pustelnikiem w środku) , klasztor buddyjski na górze (tam jedliśmy obiad) oraz parę wiosek. Z przewodnikiem mogliśmy trochę porozmawiać o polityce, dyktaturze w Birmie i opozycji - będąc sami w górach przewodnik nie musiał się bać rozmowy. Po powrocie z trekingu w jednym z biur podróży kupiliśmy bilet na powrót do Rangunu (3800 k od osoby).
Rangun (13.12-14.12.2002)
Do stolicy powróciliśmy w piątek rano. Zatrzymaliśmy się w tym samym hotelu co poprzednio, z radością witani przez obsługę. Na koniec naszego pobytu otrzymaliśmy od obsługi hotelu prezent w postaci birmanskiego kalendarza. Ostatnie dwa dni poświeciliśmy głównie na zakupy głównie na targu Bogyoke Aung San znajduje się on w Centrum niedaleko dworca kolejowego . W sobotę wieczorem odjechaliśmy na lotnisko, i w nocy z sobotę na niedzielę byliśmy już w Bangkoku.
Joanna i Artur Morawiec
maciejirafal, 2008-09-07 07:41:42
Zobacz zdjęcia:
Myanmar
Myanmar - wybierz obszar, który cię interesuje:









































a pozatym, z wykształcenia jestem ekonomistom....
pozdra wiamy Macieja i Rafała i życzymy wielu wrażeń i przygód na trasie.
Autorzy tekstu, 2008-09-08 10:08:57