Trier opuściliśmy ok. godziny 9 rano. Dziś przed nami niewielki, w porównaniu z czwartkiem, odcinek drogi do przejechania. Do Dendermonde jest około 300 km, a Gembergen przylega do tego miasteczka.
Zaraz po przekroczeniu granicy z Luxemburgiem, w rejonie Wasserbillig, pojechaliśmy wzdłuż rzeki Sauer, w kierunku Echternach.Trasa na mapce zaznaczona jest z dużym marginesem błędu. Rzeka Sauer wije się wzdłuż granicy z Niemcami.
Luxemburg
Pto2005-07-12 17:08:24
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
W Echternach znajduje się stary klasztor z kościołem św. Willibroda. Poza tym jeszcze charakterystyczny trójkątny ryneczek i ... chyba niewiele więcej. Miejscowość jest doskonałą bazą wypadową w Mullerthal - malownicze rejony, doskonałe dla wycieczek pieszych i rowerowych. Niestety nie dysponujemy czasem, by zatrzymać się tu na dłużej.Szkoda, bo mam na to wielką ochotę.
Jedziemy do Vianden.
Miasteczko żyjące z turystów. Idąc w dół główną ulicą mija się same hotele i restauracje. Sklepów naliczyliśmy dwa. Oba zamknięte między godziną 12 a 14.
Nad miastem góruje zamek, obecnie jego remont dobiega końca. Warto wejść do środka. Wstęp 4.5 eur .
Na wzgórze sąsiednie do zamkowego można wyjechać wyciągiem krzesełkowym. Widać z niego nie tylko panoramę miasta, ale także zamek, jako że wierzchołek tego wzgórza znajduje się nieco powyżej szczytu wzgórza zamkowego. Z wyciągu jednak nie korzystaliśmy.
Vianden kojarzone jest także z Wiktorem Hugo, który spędził tu dziesięć lat życia.
zamek w Vianden, z tyłu wzgórze, na które można wyjechać wyciągiem krzesełkowym zamek w Vianden zamek w Vianden okna Sali Bizantyjskiej
coś, co trudno nazwać dziedzińcem zamkowym, może raczej tarasem? wnętrza zamku Vianden fragment kapliczki zamkowej stylowo umeblowana Sala Bankietowa kominek w Sali Bankietowej uliczka wiodąca z zamku, z tyłu mury obronne widok z okien zamkowych
Przejeżdżając przez Luxemburg właściwie można zapomnieć, że to już nie Niemcy. Może jedynie napisy w języku francuskim przypominają, że to Luxemburg. Ot, takie wrażenie, wszędzie czysto, zabudowa też niewiele odbiega od tej z pod Trieru, ludzie swobodnie posługują się językiem niemieckim...
Po przekroczeniu granicy Belgijskiej jest już nieco inaczej, inna zabudowa, obowiązuje język francuski, im dalej na północ, tym gorsze drogi - nie licząc autostrad, które są w doskonałym stanie. Belgowie znacznie mniejszą wagę od Niemców przywiązują do ograniczeń prędkości. Sporo jest objazdów, a że napisy w niezrozumiałym języku, to i trudniej się poruszać. W Dendermonde też objazd. Ostatecznie nie wiadomo kiedy pojawiła mi się przed oczyma biała tablica z przekreślonym napisem "Gembergen", czyli dojechaliśmy za daleko.
Pytam gospodynię pielęgnującą przydomowy ogródek o drogę, a ona ani po niemiecku, ani po angielsku. Na szczęście czas pokazał, że była ona niechlubnym wyjątkiem.
W końcu dotarliśmy na miejsce około 17.30 . Standard tego B&B po prostu zachwyca! Nazwa "Petit Chateau" dokładnie oddaje to, co jest w środku domu. Dookoła natomiast przepiękny ogródek z dwoma niedużymi stawami, urządzony gustownie i ze smakiem. Gospodarze szalenie uprzejmi. Ona Niemka, bardzo wygadana, towarzyska,on Belg, trochę stonowany. Oboje bardzo lubią podróże, zwłaszcza po Azji.
Zobacz zdjęcia:
Luksemburg
Luksemburg - wybierz obszar, który cię interesuje:






































