Rumunia 2002
piotbula Wyświetlono: 384 razy 2005-07-12 00:58:03![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.97 (38 głosów) |
Rumunia 2002
http://www.piotbula.republika.pl
Kolejna jesienna wycieczka zaprowadziła nas do Rumunii. Pierwotnie miała to być wyprawa w ukraińskie góry, ale pogoda i przede wszystkim lektura przewodników wydawnictwa Bezdroża po Bukowinie i Transylwanii spowodowały zmianę planów. Oprócz uczestników etatowych tzn. mnie i Krzysia ponownie dołączył do nas mój brat Paweł. Zdecydowaliśmy jechać samochodem by w ciągu tygodnia zobaczyć jak najwięcej.
Do granicy w Korczowie dojechaliśmy wczesnym popołudniem. Odprawa przebiegła bez większych problemów i bez kolejki. Musiałem jednak za 15 PLN zakupić deklarację tranzytową na samochód - kosztowała 15HRN, ale niestety nie mieliśmy ukraińskich pieniążków. Pomimo bezproblemowej odprawy trwało to wszystko trochę i gdy dodatkowo przesunęliśmy zegarki o godzinę do przodu, zrobiło się dość późno. Postanowiliśmy jednak jechać aż do zmroku. Obwodnicą ominęliśmy Lwów i dojechaliśmy do Stryja. Tu udało się nam wymienić pieniądze i na przedmieściach wynająć pokój w robotniczym hotelu za 40 HRN. Sporo - tym bardziej, że nie ogrzewali.
W planach było wejść po drodze na Howerlę - to już moje drugie podejście w tym roku. Wstaliśmy więc o 6.30 i w gęstej mgle, po omacku pojechaliśmy dalej w kierunku na Iwano - Frankowsk. Tankowanie na Ukrainie to sama przyjemność - 2 HRN za litr. Skracając sobie drogę pojechaliśmy na Sołotwin i Nadwirną. Oznakowanie nie najlepsze, a reszta ekipy włącznie z pilotem smacznie spała, wjechałem więc w wioskę pod Karpatami i w stado krów pędzone środkiem drogi - dobrze, że żadna nie przeszła po naszym autku. Dzięki informacjom od tubylców dojechaliśmy w końcu do Kołomyji. Niestety z powodu nisko wiszących chmur zrezygnowaliśmy z górskiej wycieczki. Również Czerniowce nie mają u mnie szczęścia - też byłem tam drugi raz a "zwiedziliśmy" je jedynie z okien samochodu. Spieszyliśmy się na południe . Na granicy nieco dziwną niespodzianką był fakt obowiązkowej dezynfekcji samochodu przy wjeździe do Rumunii. Za oblanie samochodu odrobiną płynu 210 000 lejów ( 1$ to 32 000 ). Po szybkiej i sprawnej odprawie znów opłaty - tym razem ekologiczne 335 000 lejów.
Po przejechaniu kilku kilometrów szybko odbiliśmy z głównej drogi by dojechać do monastyru w Putnej. Bez większych problemów, zaskoczeni bardzo dobrą jakością nawierzchni, doskonałym oznakowaniem dróg i schludnością budynków dojechaliśmy do monastyru, gdzie droga kończyła się. W przepięknej dolinie, otoczony szczytami pokrytymi lasami w jesiennej szacie, znajdował się ortodoksyjny męski klasztor. Przy bramie wejściowej zapłaciliśmy 60 000 za możliwość fotografowania, a potem jeszcze po 30 000 za zwiedzanie muzeum. Wśród kwitnących dookoła, czerwonych róż, na środku dziedzińca stała śliczna cerkiew.
| Oceń relację |
RumuniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















