Maroko 2003
piotbula Wyświetlono: 1035 razy 2005-07-12 00:41:58![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.96 (45 głosów) |
MAROKO 2003
http://www.piotbula.republika.pl/
Pierwsza wyprawa w roku 2003 zaprowadziła nas na kontynent, na którym jeszcze nie byliśmy - do Afryki. W imprezie brały udział 4 osoby ja, Krzyś, brat Paweł i koleżanka Agnieszka.
Ponownie korzystając z usług biura L'tur wykupiliśmy czarterowe przeloty do Agadiru tym razem z Lipska za jedyne 600 PLN. Biuro wystawiło nam także zaświadczenie o rezerwacji hotelu w Maroku, które razem z biletami potrzebne było do załatwienia wizy w ambasadzie Maroka w Warszawie. Po zapłaceniu 80 PLN od paszportu, dzięki uprzejmości kobietki w ambasadzie, paszporty dostałem po dwóch godzinkach.
Dzień pierwszy - Lipsk - Agadir - Marrakesz
Mieliśmy problem co zrobić z samochodem w Lipsku, ale ceny parkingu nie okazały się bardzo wysokie - 66 euro za piętnaście dni.
Najpierw dolecieliśmy do Stuttgartu, gdzie przesiedliśmy się do większego Boeinga i po 3,5 godzince byliśmy w Afryce. Na miejscu zmiana czasu i mieliśmy jedną godzinę więcej tego dnia do przeżycia.
Po wypełnieniu karty wjazdowej i krótkiej, bezproblemowej odprawie pierwsze kroki skierowaliśmy do wypożyczalni samochodów. Mieliśmy zamiar zwiedzić południową część Maroka w ciągu pierwszego tygodnia z własnym środkiem lokomocji . W trakcie dyskusji na temat wynajmu doszliśmy jednak do wniosku , że może warto jednak mieć autko na cały pobyt. Gdy zbiliśmy cenę do 66 % pierwotnej tzn. do 250 dirhamów (drh) za dzień, wyliczyliśmy, że stać nas na taką rozrzutność, a dzięki temu zwiedzimy dużo więcej. 1 $ kosztował około 10 drh. Wobec zmiany planów transportowych zmieniliśmy także pierwotne plany dotyczące trasy. Najpierw pojechaliśmy na północ od łańcucha Atalasu zwiedzić miasta królewskie. Na naszą decyzję miał wpływ widok z okien samolotu na chmury rozciągające się nad południowym Marokiem. Okazało się, że nasz Fiat Palio - bardzo tu popularny, choć w Polsce widziałem tylko wersje Weekend - ma uszkodzony piąty bieg, co ograniczało nieco szybkość, ale nie przeszkadzało bratu w jeździe. On został kierowcą, a ja pilotem i organizatorem atrakcji. Agnieszce przypadła rola opiekunki do dziecka, za co bardzo jej jestem wdzięczny - a miała cierpliwość do mojego synka.
Z Agadiru do Marrakeszu jest 260 kilometrów, ale egzotyczny krajobraz afrykańskich gór nie pozwalał nam nudzić się. Na wielu skrzyżowaniach stoją policjanci, a praktycznie każde skrzyżowanie to rondo. Nawet na zwykłej krzyżówce stoi na środku słupek ze znakiem rondo :). Przeżyliśmy dość szybko pierwszą kontrolę policyjną, ale po sprawdzeniu dokumentów policjant życzył nam szczęśliwej drogi. Ogólnie stosunek policji do turystów jest rewelacyjny, uśmiech od ucha do ucha, życzliwe porady, życzenia szczęśliwej drogi.
| Oceń relację |
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















