Kirgistan 2004
piotbula Wyświetlono: 686 razy 2005-07-11 23:07:56![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.74 (46 głosów) |
KIRGISTAN 2004
http://www.piotbula.republika.pl
3.05.04 Osz
Zanim wkroczyliśmy do Kirgistanu, już w strefie granicznej dorwał nas taksiarz i zaproponował przewiezienie do hotelu w centrum Osz za 100 somów kirgiskich ( 1 usd to 43 somy ). Nasze bagaże zostały załadowane do czerwonego żiguli a ja poszedłem wyjaśniać pogranicznikom, że jako obywatel Polski nie potrzebuje wizy do Kirgistanu. Przyszedł dowódca i sprawdził w swoim zeszycie listę państw, które nie potrzebują wizy i ku mojej radości znalazł tam Polskę. Dostaliśmy pieczątki wjazdowe i mogliśmy przekroczyć granicę. Kierowca zawiózł nas do kantoru, których w przeciwieństwie do Uzbekistanu pełno tu wszędzie i wymieniliśmy nieco pieniążków. Co dziwne kurs jest zróżnicowany w zależności od nominałów banknotów. Nie za bardzo chcą wymieniać niskie nominały. Wyjątkiem są tu nowe dwudziestodolarówki. Ale oprócz nich trzeba mieć przynajmniej setki by dostać somy po kursie dnia. Dojechaliśmy do hotelu Sara gdzie spotkaliśmy Pawła - za pokój 400 somów. Warunki bardzo przyzwoite i to w samym centrum. Paweł już od rana uczestniczył w obchodach Święta Pracy, które wprawdzie było już dwa dni temu, ale z powodu soboty uroczystości przeniesiono na poniedziałek. Wyciągnęliśmy go jeszcze raz na tron Salomona górujący nad miastem. Można z góry zobaczyć panoramę całego miasta i dodatkowo ośnieżone szczyty Pamiru na południu. My dodatkowo obejrzeliśmy zachód słońca. Wypiliśmy jeszcze piwko "Nasze" za 20 somów i wróciliśmy do hotelu.
4.05.04 Osz - Arslanbob
Chcieliśmy dość szybko wyjechać z Osz, ale najpierw trzeba było załatwić registrancję. Marszrutką za 4 somy pojechaliśmy nieco na południe miasta gdzie według LP znajdował się OVIR, w którym załatwić można wszelkie formalności. Po krótkich poszukiwaniach trafiliśmy do urzędu, gdzie portier stwierdził, że to jednak nie tu i sam zaprowadził nas do pobliskiego budynku, w którym już znajdowali się właściwi dla naszej sprawy urzędnicy. Właściwie mieli się znajdować. Trafiliśmy do Kierownika urzędu, który odesłał nas jednak do towarzysza majora przy wejściu. Ten wyszedł na chwilę i musieliśmy czekać. Przyszedł i zapytał tylko czy wpłaciliśmy po 50 somów w kasie SRK. Oczywiście nie mieliśmy pojęcia ani co to SRK, ani gdzie się znajduje i że mieliśmy tam cokolwiek zapłacić. Wytłumaczył nam, że to jedyna kasa w mieście, która wyda nam odpowiednie kwity po zapłaceniu pieniędzy. Z grubsza wytłumaczył nam jak można tam trafić. Ale po przejściu obok pomnika Lenina, obok stadionu piłkarskiego i przejściu przez rzekę Ak-Buura zaczęliśmy pytać miejscowych. Niestety najczęściej nie mieli pojęcia czego szukamy, albo podawali sprzeczne informacje.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















