Granica pomiędzy odwagą, a szaleństwem jest bardzo wąska. Wydaje mi się, że pierwszy raz poważnie (na trzeźwo) ją przekroczyłem. Postaram się nigdy więcej tego nie zrobić, choć miło się to wspomina (miło to mało, to po prostu było wspanialsze przeżycie w moim życiu, a mało brakowało byłoby ostatnim).
Tatry latem 2001

Mmrufkazzz2005-07-11 21:20:06
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.75 z 5.00. 4 głosów oddanych
Pojechałem w Tatry, ponieważ tam (trzeba wiedzieć gdzie i kiedy) można naprawdę poczuć wolność (standartowo to brzmi, ale tak jest naprawdę). Tatry centralne, a wiec okolice doliny Pięciu Stawów, są dla mnie przekreślone, ze względu na tłumy ludzi, wiec zacząłem od Tatr zachodnich, które są nie mniej atrakcyjne i również wysokie. Szedłem sobie dwa dni granią od godziny piątej do dwudziestej z zapasem żarcia i całym dobytkiem na plecach. Później skończył się szlak, (co nie jest dla mnie problemem, choć po dwóch godzinach przedzierania się przez dwumetrowa, gęstą kosodrzewinę stwierdziłem ze nigdy więcej nie zejdę ze szlaku), a co ważniejsze żarcie. Z ogromnym odciskiem od sandałów i echem w brzuchu zlazłem z gór. Bla bla bla. W Starym Smokowcu kupiłem przecenione o 50 % buty (made in Czech Republic) i po nocy na skoczni narciarskiej w Tatarskiej Łomnicy, stwierdziłem ze nie ma przeszkód, żeby zaatakować Gerlach (2655 m n.p.m.). Wcześniej chciałem wjechać na Łomnicki Szczyt (2630 m n.p.m., prawie dwa kilometry kolejką bez żadnego przęsła), ale bilet 400 koron, a kolejka (do kolejki) długa jak ślina po fancie, wiec ruszyłem na zachód.
Jak wiadomo na Gerlach nie ma szlaku, a wejść można jedynie z przewodnikiem, który kosi mega kasę. Około godziny 17.30 po smacznym obiadku i z zapasem wody zacząłem iść granią na Gerlach z zamiarem nocowania gdzieś na grzbiecie (miałem nadzieje na pogodę i że znajdę kawałek prostego miejsca). Po drodze czekało mnie jeszcze chyba z sześć szczytów do pokonania i tyleż przełęczy, wiec po poprzednich doświadczeniach myślałem, że dotarcie na szczyt zajmie mi dwie godziny w dobrym tempie, czyli dotrę na zachód słońca na Gerlach.
Jednym z moich marzeń od kilku lat jest siedzieć na jakimś odpowiednio wysokim szczycie i spoglądać na chmury od góry, cos wspaniałego (widziałem na pocztówce). Pech chciał ze podczas
...
Grażyna, 2006-05-21 09:09:42
Zobacz zdjęcia:
Polska
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:













































Wogóle jestem w szoku że są tacy ludzie jak Ty, szłeś praktycznie w ciemno, sam opis Twojego powrotu spowodował u mnie pocenie sie rąk. Z Gerlach-u wyszłeś w Łysej Polanie! a trasę zacząłeś w Smokowcu. Kondycją też nie grzeszysz. Ale zazdroszczę Ci mimo wszystko tych widoków które musiały być niesamowite. Chyba że pogoda była marna jak opisujesz i wyszłeś na Gerlach a tu niespodzianka, nic nie widać :)
Michał, 2006-07-03 17:23:14