Litwa, Łotwa, Estonia 2003 - czyli rowerem po Inflantach
adamrac Wyświetlono: 3457 razy 2005-07-11 20:24:53![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.07 (46 głosów) |
WSTĘP
Na Litwie byłem już niejeden raz. Ten nie odkryty w pełni przez przyjezdnych kraj, wydaje się być bardzo atrakcyjny turystycznie szczególnie dla Polaków. Dobre drogi, niewielki ruch samochodowy i słabe zaludnienie (dwa razy niższa średnia gęstość zaludnienia niż w Polsce), czyste rzeki, jeziora, lasy pełne: poziomek, jagód, malin, grzybów i nie wiadomo czego jeszcze, tworzą wyjątkowo sprzyjający klimat do turystyki rowerowej. Dla miłośników zabytków Litwa przedstawia się równie atrakcyjnie: drewniane przydrożne figurki, bogato zdobione krzyże, zapomniane zabytki: dwory, pałace, parki, kościoły, meczety, kinesy karaimskie, cmentarze. Od kilku lat chodził mi po głowie pomysł, aby wybrać się bardziej na północ i zobaczyć co jest trochę dalej. Chciałem doświadczyć czerwcowych „białych nocy” i zobaczyć jedne z najmniej zaludnionych krajów w Europie, obcować z dziką przyrodą. Wyjeżdżając w zeszłym roku, nie zakładaliśmy, że na pewno dostaniemy się, aż do Estonii. To jak daleko dotrzemy na północ miało zależeć od: pogody, naszych sił, chęci i wytrzymałości rowerów. Plan wyjazdu był na tyle elastyczny, że praktycznie w każdej chwili mogliśmy zmieniać scenariusz (i czasem zmienialiśmy). Wyprawa na pewno nie byłaby udana bez Ali. Myślę, że gdybym miał jechać sam, nie starczyłoby mi odwagi, zapału i dobrego humoru.
Adam Rączkowski maj 2004
Tekst pochodzi ze strony www.republika.pl/araczkowski
Pełna relacja wraz z wieloma zdjęciami, mapką przejazdu, znajdują się właśnie tam. Serdecznie zapraszam.

Litwa, Łotwa i Estonia 2003 - rowerem po Inflantach cz.1 "Czas litewski, czas wakacji - czyli drogami: gruntowymi, asfaltowymi i żelaznymi w kierunku Estonii"
18 VI 2003
Augustów - Sejny - Łoździeje (Lazdijai) - Jezioro Duś (Dusios)
Dzień jest słoneczny, choć dosyć chłodny. Ubrani w ciepłe bluzy, około 13 wyruszamy z Augustowa. Jedziemy przez Puszczę Augustowską, wiatr w twarz, wymiana walut w Sejnach, ostatnie zakupy i w końcu granica. Krótka kontrola paszportów i wjeżdżamy na Litwę! Droga robi się znacznie szersza, bark dziur i gładziutki asfalt ? aż miło jechać. Miło to znaczy gdy zjeżdża się z górki, ponieważ zimny wiatr wieje nam prosto w twarz. Najgorszy jest wiatr w twarz w połączeniu z podjazdem pod górkę. Około 20, zupełnie wykończeni docieramy do jeziora. Nie pamiętam już czy tego dnia coś jedliśmy, czy nie ? byliśmy bardzo zmęczeni więc ponieważ pogoda następnego dnia zapowiadała się dobrze, postanowiliśmy następny dzień przeznaczyć na lenistwo.
19.VI.
Jezioro Duś
Pogoda niebrzydka, jednak nadal jest chłodno i wieje dosyć silny wiatr, dlatego kąpiel nie wydaje nam się czymś zachęcającym. Za to sklepy w Meteliai są całkiem dobrze zaopatrzone. Od razu do gustu przypadają nam wspaniałe wafle oraz ?frytki z chleba? o smaku czosnkowym, które po litewsku nazywają się ?kapta duona?. Wspaniały smak ma też chleb litewski: na ogół jest on ciemny, ciężki i zawiera wiele kminku. Wieczorem nadciągają burzowe chmury więc chowamy się do namiotu. W nocy pada.
20. VI.
Jezioro Duś
Cały dzień spędzamy w namiocie, ponieważ leje praktycznie bez przerwy. Zimno.
21 VI.
Jezioro Duś
Znowu pada i wieje, chwilami mamy wrażenie, że zostaniemy zdmuchnięci wraz z namiotem. Jak tak dalej pójdzie chyba nigdzie nie dojedziemy, podejmujemy decyzję, że następnego dnia bezwzględnie ruszamy dalej.
22. VI.
Jezioro Duś - Simnas - Krosna - Šestokai - jezioro nieopodal Tautrimai
Rano deszczowe chmury, prawie nie pada. Zwijamy się szybko i ruszamy w kierunku Šestokai i pociągu, który ma nas dowieźć do Kowna. Podczas jazdy zaczyna świecić słońce, ale nadal dokucza nam zimny zachodni wiatr, powoduje, że nie możemy przekroczyć 10 km/h. Około 11 dojeżdżamy do Šestokai, tu dowiadujemy się, że pociąg do Kowna będzie dopiero o godzinie 15.30.
| Oceń relację |
LitwaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















