WSTĘP
Na Litwie byłem już niejeden raz. Ten nie odkryty w pełni przez przyjezdnych kraj, wydaje się być bardzo atrakcyjny turystycznie szczególnie dla Polaków. Dobre drogi, niewielki ruch samochodowy i słabe zaludnienie (dwa razy niższa średnia gęstość zaludnienia niż w Polsce), czyste rzeki, jeziora, lasy pełne: poziomek, jagód, malin, grzybów i nie wiadomo czego jeszcze, tworzą wyjątkowo sprzyjający klimat do turystyki rowerowej. Dla miłośników zabytków Litwa przedstawia się równie atrakcyjnie: drewniane przydrożne figurki, bogato zdobione krzyże, zapomniane zabytki: dwory, pałace, parki, kościoły, meczety, kinesy karaimskie, cmentarze. Od kilku lat chodził mi po głowie pomysł, aby wybrać się bardziej na północ i zobaczyć co jest trochę dalej. Chciałem doświadczyć czerwcowych „białych nocy” i zobaczyć jedne z najmniej zaludnionych krajów w Europie, obcować z dziką przyrodą. Wyjeżdżając w zeszłym roku, nie zakładaliśmy, że na pewno dostaniemy się, aż do Estonii. To jak daleko dotrzemy na północ miało zależeć od: pogody, naszych sił, chęci i wytrzymałości rowerów. Plan wyjazdu był na tyle elastyczny, że praktycznie w każdej chwili mogliśmy zmieniać scenariusz (i czasem zmienialiśmy). Wyprawa na pewno nie byłaby udana bez Ali. Myślę, że gdybym miał jechać sam, nie starczyłoby mi odwagi, zapału i dobrego humoru.
Adam Rączkowski maj 2004
Litwa, Łotwa, Estonia 2003 - czyli rowerem po Inflantach
Adamrac2005-07-11 20:24:53
Wyświetlono razy (ostatnio: )
główna droga, niewiele różni się od polskiej pod względem infrastruktury. Jeżeli chodzi zaś o nawierzchnię litewskie drogi asfaltowe wypadają zdecydowanie lepiej w porównaniu z polskimi.
Litewska główna droga, niewiele różni się od polskiej pod względem infrastruktury
W Rumszyszkach chciałem pokazać Ali wspaniały 175 hektarowy skansen, jesteśmy jednak tak zmęczeni i śpiący, że zwiedzamy tylko jego małą część. Potem leśnymi ścieżkami udajemy się nad sztuczne jezioro - Kowieńskie Morze (Kauno Marios). Obiad, walka z mrowiskiem (przegrywamy, przestawiamy namiot), kąpiel i zasłużony sen.
24. VI.
Rumšiškis pušis - Antakalnis - Koszedary (Kaišiadorys)-Szawle (Šiauliai) - Góra Krzyży (Križiu kalnas) - Mismedžio Miškas
Znowu wstajemy wcześnie, choć nie tak jak poprzedniego dnia. Pobudka o piątej rano zdecydowanie nie jest tym co lubimy najbardziej. Nie wiemy dokładnie, o której będzie pociąg w Koszedarach (według moich obliczeń 8.15-8.30), wiemy tylko, że jedyny pociąg tego dnia do Szawli przez Koszedary wyjeżdża o 7.05 z Wilna.
Niebo od rana zasnute zimnymi chmurami, na szczęście deszcz dopada nas dopiero na 3 kilometry przed miastem. Zazwyczaj staram się nie jeździć rowerem kiedy pada. Jest słaba widoczność, łatwo o wypadek ? rowerzysta z miejsca jest na straconej pozycji, na dodatek wszystko mokre, można się przeziębić - lepiej przeczekać. Tym razem nie mamy jednak czasu na przeczekiwanie ? tym bardziej, że przejaśnień nigdzie nie widać. Siódma pięćdziesiąt, zupełnie zmoczeni dojeżdżamy do stacji w Koszedarach. Wraz z naszymi rowerami wtaczamy się do obszernego holu, co powoduje krzyk pani, która tam sprząta. Okazuje się, że narzeka nie tylko na nas, ale i na innych pasażerów. Mamy się usunąć gdzie indziej, bo obszar, na którym stanęliśmy jest strefą sprzątania. Grzecznie przesuwamy się pod drugą ścianę i przez chwilę
...
Zobacz zdjęcia:
Litwa
Litwa - wybierz obszar, który cię interesuje:














































