22 sierpień
Do Pingxiangu dojeżdżamy w okolicach południa i jak należy się domyślać zaczyna się kolejna zabawa. W końcu dowiaduję się, co mieli na myśli autorzy przewodnika pisząc, że na przejście graniczne jeżdżą specjalne taksówki na motorze. A jak wygląda taka taksówka? Bardzo prosto. Jest to nic innego, jak motor z... przyczepką, która mnie osobiście kojarzy się z miniaturką wozu, jaki jeździł po wielkich preriach Stanów Zjednoczonych.
Wietnam 2002
Geoanjaaaaa2005-07-11 20:13:22
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Rozpoczyna się targowy spektakl związany z wynajmem takiej taksówki. Chińczycy żądają znacznych pieniędzy za przyjemność odwiezienia obcokrajowców na przejście graniczne. Oprócz nas jest jeszcze sześcioro innych obcokrajowców. Zacięte targi trwają. Bierze w nich udział nasza dzielna Renia, bo nikt tak jak ona nie potrafi się targować. Trwa to dość sporo czasu, ale w końcu udaje się. Wsiadamy po dwie osoby z bagażami do jednej takiej przyczepki i ruszamy. Aśka z Renią znikają nam szybko z horyzontu. Przed nami jakieś 10 kilometrów do granicy. Z naszą "pierdziawką", jak nazwałyśmy z Karolą pojazd, bo wydaje właśnie taki odgłos, zaczyna się dziać coś dziwnego, a Chinka będąca za kierownicą cały czas się do nas odwraca i uśmiecha. To nie wróży nic dobrego. Wydaje nam się, że jedziemy coraz wolniej i wolniej, a silnik zaraz się zakrztusi. Inie mija dużo czasu, silnik zdycha. Musimy złapać sobie nową ,,pierdziawkę". Udaje się i z całym bagażem przesiadamy się do nowego pojazdu. Która to przesiadka na dzisiaj??? Sama się w tym pogubiłam. Jedziemy dalej... w mieście praktycznie nie ma żadnego samochodu wszyscy poruszają się przy pomocy tych dziwacznych pojazdów.
Zbliżamy się do granicy. Jesteśmy na najpopularniejszym przejściu granicznym zwanym Przełączą Przyjaźni. Idziemy na terminal chińskiej odprawy. Czynności przebiegają dość szybko. Uiszczamy opłatę wyjazdową z kraju. Dokładnie przeglądają nasze paszporty. Chyba nie często zdarza się tutaj jakiś turysta z Polski. Potem bierzemy nasz plecaki i piechotą przemieszczamy się kilkaset metrów do przejścia z Wietnamem. Najpierw przechodzimy przez szlaban, gdzie sprawdzają nam paszporty, potem wchodzimy do wietnamskiego budynku odprawy. Zaczyna się stanie w kolejkach. Najpierw w jednym okienku odbieramy deklaracje celne, potem czeka na nas drugie okienko, gdzie pieczętują deklaracje, dalej powrót do pierwszego okienka, i sprawdzanie
...
Zobacz zdjęcia:
Wietnam
Wietnam - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























Jezeli takie rzeczy wzbudzaja u ciebie zadowolenie, to pozostaje mi tylko wspolczuc...
gars, 2006-10-03 17:12:38