7 lipiec 2003
Budze sie wczesnie rano z poczuciem niepewnosci, ktore odczuwam fizycznie, gdzies wewnatrz zoladka. Wiem, ze jesli chinscy urzednicy upra sie mnie nie przepuscic, to nie ma szans ich przegadac - nie znam bardziej oficjalnych i trzymjacych sie regul urzednikow niz Chinczykow. Okazuje sie tez, ze wszsytko rozstrzygnie sie tutaj, zanim jeszcze bede miala okazje wsiasc do Kamaza, bo urzad celny i paszportowy jest tutaj, w pobliskich budynkach, okolo stu kilometrow przed faktyczna granica na przeleczy Turugart. Wraz z Yesenem, Kirgizem w srednim wieku, ktory sie mna zaopiekowal i obiecal wsadzic do jednego z Kamazow firmy, dla ktorej pracue, ide na plac przed imponujacym chinskim budynkiem odpraw paszportowo-celnych. Jako ze jest poniedzialek, Chinczykom nie spieszy sie z zaczeciem pracy - w poniedzialki zaczynaja o dziewiatej - ale ktorego czasu...? Ja troche sie w tym podwojnym czasie gubie. W kazdym razie czekajac ogladamy jak przed ciagiem pobliskich barakow kirgijscy kierowcy graja w bilarda.
Kirgistan



Kinga2005-07-01 19:03:45
Wyświetlono razy (ostatnio: )
gospodynie w rozowej sukience i bialej chustce na glowie slowami: "ona nas bedzie karmic." Zostawia mnie pod jej opieka, podczas kidy idzie dopelnic papierkowej roboty zwiazanej z towarem. Jest juz pozne popoludnie i okazuje sie, ze pojedziemy dopiero jutro rano. Gospodyni przez caly wieczor karmi mnie oraz cieazarowkowe towarzystwo. Ich - jakims lokalnym, brazowym ryzem i miesem. Mnie - pieczonym przez siebie chlebem-plackiem i pomidorami (to jedyne, co tu ma wegetarianskiego). Do tego herbata, a dla kierowcow oczywiscie jeszcze wodka. Ja czestuje sie ich zakaska - pysznym kiszonym ogorkiem - dawno takich nie jadlam. Wiekszosc kierowcow idzie spac do swoich ciezarowek. Mi gospodyni scieli na materacu tu w wagonie, tuz obok siebie oraz meza. Obchodza sie tu ze mna bardzo delikatnie - dostaje specjalnie czysta posciel.
8 lipiec 2003
Wczorajsza sesja alkoholowa troche sie przeciagnela, tak ze nie ma co liczyc na wczesne wyjechanie. Poza tym trzeba jeszcze preladowac czesc towrtu z cierarowki. Czekam wiec cierpliwie popijajac herbate w wagonie, a potem przechodzac sie posrod zaladowanych zlomem ciezarowek, podziwiajac otaczajace nas gory. Wyruszamy przed poludniem. Ciezarowka, kierowca, dwoch mlodych pomocnikow i ja. Kierowca ma 40 lat, choc wyglada na 60 (wodka, papierosy, przepracowanie). Teraz wraca do domu, do zony i czworki dzieci po, 25 dnaich - bo w Chinach popsul mu sie poczciwy (jego wlasny) Kamaz i czekal w nieskonczonosc na niedostepna na tym pustkowiu czesc zapasowa. Doprowadzil maszyne do stanu uzywalnosci, jednak podczas jazdy pod gore, co parenascie minut gotuje sie w jego wnetrznosciach woda, trzeba sie zatrzymywac i dolewac chlodnej, nabieranej w plastikowe kanistry wprost ze strumykow. Problem w tym, ze tu krajobraz sklada sie wylacznie z niekonczacych sie, wysokich gor. Przeczytalam, ze 94% kraju to gory, a srednia wysokosc Kirgistanu to 2750m. 30% terenu to pokryte wiecznym sniegiem szczyty powyzej 3000 metrow oraz lodowce. Mam okazje
...
Zobacz zdjęcia:
Kirgistan
Kirgistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























