19 czerwiec 2003
Chopina trzydzieste urodziny. Nie wiem gdzie w tym momencie jest, ani jak je spedza, mam tylko nadzieje, ze w miare przyjemnie. Wszyscy obcokrajowcy w moim dormitorium (para Niemcow, Anglik i Irlandka) jeszcze spia, kiedy budze sie wczesnie rano i ide okrazyc raz jeszcze, tym razem o poranku Zlota Swiatynie. Wszyscy Sikhowie sa juz oczywiscie na nogach, a jeden z siwa broda przyczepia sie do mnie. Jego angielski jest ograniczony i dosc monotematyczny, i sklada sie z powtarzanych nieustnnie trzech zdan: "Are you married? You beautiful. You good wife." Musze go rozczarowac, ze jego zona nie zostane.
Pakistan



Kinga2005-07-01 19:00:41
Wyświetlono razy (ostatnio: )
nie po to aby mi cos sprzedac, a po prostu, aby mnie przyjaznie przywitac, porozmawiac.
Ciekawe, co przeczytalam w przewodniku po Paksitanie: "Nie polecam podrozowania po Pakistanie samotnym kobietom, nie dlatego, zeby byl niebezpieczny, ale dlatego, ze widok kobiety tak nieskromnej, aby podrozwac bez towarzystwa moze urazic porzadnego muzulmnaskiego mezczyzne." Co ciekawe, autorka tego przewodnika jest kobieta, ktora wbrew swojej wlasnej radzie (podobnie jak ja) podrozowala samotnie wzdluz i wszerz tego kraju. Zgadzam sie z tym, co pisze dalej: "Kiedy pakistanscy mezczyzni zdadza sobie sprawe, ze jestes powazna i pracujesz, natychmiast rozumieja i sa niezmiernie uprzejmi i pomocni, czesto przechodzac samych siebie w wysilkach oprowadzenia cie po okolicy i dopatrzenia, aby nie okazano ci braku szacunku. Dobrze wychowany pakistanski mezczyzna bedzie uwazal za swoj obowiazek zaopiekowanie sie toba". Rzeczywiscie, musze przyznac, ze w zadnym innym kraju nie czulam sie tak zaopiekowana.
29 czerwiec 2003
Wedlug najswiezszych danych otwarcie granicy z Chinami przesuwa sie z obiecanego 1 lipca na 3 lipca. Podobo nie maja jeszcze odpowiedniego sprzetu do sprawdzania przypadkow SARS-a. Ciekawe, czy trzeciego beda mieli... W kazdym razie nie mam sie poki co dokad spieszyc i spedzam kolejny spokojny dzien w Gilgit. Przechodze sie po miasteczku, na druga strone wiszacego nad Indusem mostu i druga strona, az do kolejnego mostu, a raczej dwoch, wiszacych jeden tuz kolo drugiego. Poznym wieczorem dzwoni do mnie do pokoju, a po chwili przychodzi Alam, przyjaciel wlasciciela hotelu, ten z firmy Paradise Tours i mowi, ze jutro rano jego dzip z dwoma klientami bedzie jechal do Sust, pod chinska granice, jesli chce, moge sie zabrac. Nie mam jeszcze po co pod granice jechac, ale chetnie zabiore sie do Karimabad, mniej wiecej w polowie drogi.
30 czerwiec 2003
Wreczam wlascicielowi Hotelu Jamal oraz Alamowi po specjalnej kartce z podziekowaniem
...
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























