8 listopad 2002
Po porzadnym sniadaniu z pierozkow, warzyw i tofu, Ludmila odprowadza nas na przystanek trolejbusowy i przy pozegnaniu rozkleja sie troszeczke. Nam tez bylo z nia strasznie milo. Nie wiadomo, czy w najblizszym czasie spotkamy sie jeszcze z taka goscinnoscia. Zima nie jest najlepszym czasem do podrozowania po Rosji, wiec choc Ludmila zaprasza nas na dluzsze pomieszkanie u niej, czas nam stad ruszac.
Chiny



Kinga2005-07-01 18:42:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
z miasteczka ogladajac po drodze jakaz wazna historyczna brame w Murze. Kolejna trojkolowa ryksza zawozi nas do miejsca poza miastem, gdzie zaczynaja sie gory, przez ktore wspina sie Mur. Tu jest jego specjalnie elegancko odbudowana czesc i oczywiscie pobieraja oplate za wstep. Decydujemy, ze tylko ja pojde sfotografowac i przejsc sie ta czescia muru, a razem potem przejdziemy sie w innym miejscu jakas jego autentyczna czescia. W kazdym raze widok jest niezly. Wedrujac oswietlonym poznopopoludniowym swiatlem Murem widze, jak wije sie on w oddali poprzez gory, dochodzi az dotad, schodzi na rownine, skad prosta linia sunie do miasteczka i nad samo morze. Ta czesc na rowninie jest w wiekszosci w rozsypce, ale widac wal, gdzie kiedys byl Mur, a ta czesc po ktorej ja sie wspinam jest precyzyjnie, ladnie odbudowana. Ciekawe tylko na ile ta rekonstrukcja przypomina oryginal. Dochodze murem do wiezy na szczycie gory skad rozposciera sie widok na cala okolice, a kiedy schodze na dol, widze zachodzaca za horyzontem czerwona kule slonca.
Idziemy na parking przy przechodzacej niedaleko autostradzie. Chcemy dojechac tylko do najblizszego miata i znalezc cos do spania, ale kierowcy ciezarowki, ktora nas zabiera jada znacznie dalej, wiec zabieramy sie z nimi do miasta Tangshan, skad odbija droga na Pekin. Jest to jakies kolejne chinskie duze miasto, o ktorym nic nie wiemy, ale nie wydaje sie byc bardzo fascynujace. My szukamy tu tylko noclegu, bo mielismy dlugi dzien i marze tylko o tym, aby polozyc sie spac. Przy dworcu kolejowym znajdujemy tylko naganiaczy na taksowki, ale zainteresowuje sie nami jedna kobieta i prowadzi nas do pobliskiego taniego hoteliku. Tu po dluzszych dyskusjach i naradach stwierdzaja, ze nie wolno im przyjmowac obcokrajowcow. Potem inna kobieta prowadzi nas do drugiego miejsca. Wielki budynek, nie prywatny hotelik, ale jakies oficjalne, rzadowe miejsce wynajmujace tanie pokoje, tyle ze oddzielne dla mezczyz i oddzielne dla kobiet. Co zrobic? Tez moze
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























