8 listopad 2002
Po porzadnym sniadaniu z pierozkow, warzyw i tofu, Ludmila odprowadza nas na przystanek trolejbusowy i przy pozegnaniu rozkleja sie troszeczke. Nam tez bylo z nia strasznie milo. Nie wiadomo, czy w najblizszym czasie spotkamy sie jeszcze z taka goscinnoscia. Zima nie jest najlepszym czasem do podrozowania po Rosji, wiec choc Ludmila zaprasza nas na dluzsze pomieszkanie u niej, czas nam stad ruszac.
Chiny



Kinga2005-07-01 18:42:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
wazny jest jeszcze do 2008 roku, ma jeszcze tylko jedna, ostatnia wolno strone, na ktorej moglabym dostac wietnamska wize. Okazuje sie, ze bede jednak musiala zmienic paszport tutaj, bo konsul mowi nam, ze od 1 stycznia zmienia sie system wydawania paszportow. Teraz jeszcze po otrzymaniu zgody z Poski paszport moze mi wystawic tutejsza ambasada. Potem bedzie to mozliwe tylko w jednym miejscu na swiecie - w Warszawie. Dzis wiec od razu skladam wniosek. Jutro musze tylko doniesc fotografie i pieniadze.
Przechodzac sie wsrod szokujaco nowoczesnej architektury, docieramy do miejsca, skad bierzemy prom do Lamma Island - przyjemnej, tropikalnej wyspy, gdzie budynki nie moga miec wiecej niz trzy pietra. Tu wlasnie zatrzymujemy sie u Jessiki poznanej na Tajwanie, ktora uczy tu angielskiego.
6 grudzien 2002
Jesli chodzi o Hong Kong, to Lamma Island jest chyba najprzyjemniejszym miejscem do mieszkania. Plaze, pagorki, drzewa bananowe, papaje, dwie wioski z waskimi uliczkami bez samochodow, z ciagiem sklepikow i restauracyjek. Panuje troche hippisowa atmosfera. Mieszka tu sporo bialcyh, z ktorych wiekszosc, tak jak Jessica, uczy angielskiego. Pol godziny promem i z wioski na zielonej wyspie znajdujemy sie na innej wyspie - z gestym lasem strzelistych drapaczy chmur, przescigajacych sie nawzajem oryginalnoscia wygladu i wysokoscia. Obecnie jest w budowie najwyzszy wysokosciowiec swiata. W jednym z biurowcow na 20-stym pietrze znajduje sie nasza ambasada, gdzie przynosimy dzis zdjecia do mojego nowego paszportu. Wywolujemy tez zdjecia - od konca Japonii, poprzez Rosje i Chiny az do tutaj. Jes sporo niezlych ujec, szczegolnie z zasniezonej polnocy oraz ulicznego zycia Chin. Spedzamy dzien wedrujac po tym zadziwiajacym miesciem chodzac uliczkami oraz chodnikami i przejsciami dla pieszych ponad ulicami. Wjezdzamy ciagiem ruchomych schodow w gore, przecinajac wiele uliczek. Potem w ogrodzie/parku botanicznym, ktory jest jednoczesnie miejskim ZOO podziwiamy
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























