8 listopad 2002
Po porzadnym sniadaniu z pierozkow, warzyw i tofu, Ludmila odprowadza nas na przystanek trolejbusowy i przy pozegnaniu rozkleja sie troszeczke. Nam tez bylo z nia strasznie milo. Nie wiadomo, czy w najblizszym czasie spotkamy sie jeszcze z taka goscinnoscia. Zima nie jest najlepszym czasem do podrozowania po Rosji, wiec choc Ludmila zaprasza nas na dluzsze pomieszkanie u niej, czas nam stad ruszac.
Chiny



Kinga2005-07-01 18:42:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
dowolna ilosc ryzu i trzy swiezoprzyrzadzone potrawki z warzyw. Potem idziemy rozejrzec sie, gdzie mozemy dowiedziec sie czegos na temat odchodzacych jutro statkow. Schodzimy licznymi schodami pomiedzy uliczkami prawie na sam dol, do przystani. Po drodze rozmawiamy z miejscowymi ludzmi, ktorzy mowia, ze tam wlasnie mozna kupic bilety. Wystarczy przyjsc przed samym przyplynieciem, a statkow jest wiele, mniej wiecej co godzine. No to wszystko wiemy.
29 listopad 2002
Kiedy rano schodzimy uliczkami i schodami w dol do przystani, i mowimy panu w okienku, ze chcemy poplynac do Wanzhou, mowi ze najblizszy statek o 13:00. Jak to? Przeciez mialy byc co godzine... Tak, ale nie az do Wanzhou. Jest chyba wiecej statkow do blizszego Wushan, ale stamtad, ani z innych miejscowosci nie ma drogi. Rzeka to jedyny sposob dostania sie tam i z powrotem. Najblizsza miejscowosc, z ktorej wedlug naszej mapy jest droga po ziemi, to wlasnie Wanzhou. Kupujemy wiec dwa bilety na 13:00 - najtansza opcje, bez kabiny i lozka - niecale 5$ od osoby. Kobieta z jednej prowizorycznych restauracyjek nieopodal zaprasza nas do usiascia i odpoczecia przy jej stoliku. Restauracyjka ma dwie boczne sciany i dach z plandeki, front jest otwarty na uliczke, a tyl na klif spadajacy prosto do Rzeki Yangtze. Tam tez laduja wszystkie odpadki z kuchni i inne smieci. W kacie pomiedzy sciana a polka z towarami (bo jest to jednoczesnie sklepik) stoi duze lozko. Wyglada na to, ze tu mieszkaja - przynajmniej wlascicielka z urocza, trzyletnia coreczka, bo meza nie widac. Zamawiamy u niej tofu z warzywami.
Kiedy o 13:00 przyplywa statek do Wanzhou, mowia nam, ze to nie nasz. Nasz ma opoznienie. Czekamy jeszcze godzine i w koncu z pokladu sporego, kilkupietrowego (tzn. kilkupokladowego) statku zegnamy miasto Badong. Nie bede za nim tesknic. No to plyniemy w gore Rzeki Yangtze, srodkowym, podobno najbardziej malowniczym z Trzech Wawozow. Szkoda tylko, ze dzisiaj niebo jest szare, a powietrze
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























