8 listopad 2002
Po porzadnym sniadaniu z pierozkow, warzyw i tofu, Ludmila odprowadza nas na przystanek trolejbusowy i przy pozegnaniu rozkleja sie troszeczke. Nam tez bylo z nia strasznie milo. Nie wiadomo, czy w najblizszym czasie spotkamy sie jeszcze z taka goscinnoscia. Zima nie jest najlepszym czasem do podrozowania po Rosji, wiec choc Ludmila zaprasza nas na dluzsze pomieszkanie u niej, czas nam stad ruszac.
Chiny



Kinga2005-07-01 18:42:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
aby moc dluzej z nami pogadac. Na koniec zapisuje nam po chinsku swoj adres i telefon. My dajemy mu nasza wizytowke, ale nie mamy jej chinskiej wersji, poza tym adres internetowy go nie zadowala. Nalega na zwykly adres i telefon, wiec Chopin daje mu swoje warszawskie namiary. To sie zdziwi Chopina mama, kiedy dostanie list, czy telefon po chinsku.
Na autostradzie zatrzymuje nam sie niewielka ciezarowka, tym razem jedna z najszybszych na drodze. Nie dziala predkosciomierz, ale pedzimy ostro wyprzedzajac wszystkie inne ciezarowki w zasiegu wzroku. Dobrze, ze taka nam sie trafila, bo do Dzengdzou, skad jutro odbijemy na poludnie jest pareset kilometrow, ale udaje nam sie tam wieczorem dotrzec. Nie wjezdzajac do centrum wielkiego miasta, zakwaterowujemy sie w jednym z przydroznych hoteli kolo stacji benzynowej. Nocuja tu glownie kierowcy ciezarowek, ale dostajemy dwuosobowy pokoj i jest nawet goracy prysznic.
26 listopad 2002
Z Dzengdzou ruszamy autostrada prosto na poludnie. Pierwsze 200 km. smigamy blyskawicznie osobowym samochodem jadacym 180 km/h. Ale osobowych nie jezdzi tu wiele, wiec dalej zadowalamy sie ciezarowkami. Pierwsza bardzo powolna, lapie nam drogowy policjant, ktorego wcale o to nie prosimy. To w miejscu, gdzie skonczyla sie na pareset kilometrow autostrada. Tu droge dziela z ciezarowkami ryksze, traktory, rowery, a pierwszenstwo nalezy sie temu kto wiekszy i kto ma glosniejszy klakson. Poznym wieczorem dojezdzamy do Wuhan, skad jutro odbijemy na zachod w strone Trzech Wawozow. Przejechalismy dzis spory odcinek od Zoltej Rzeki do Rzeki Yangtze. Trafia nam sie dzisjak wyjatkowo przyjemny pokoik w jakims lepszym, czystym hoteliku.
27 listopad 2002
Ciekawe, jak zmienia sie kuchnia i lokalne specjaly na ulicznych stoiskach wraz z przejezdzanym dystansem. Na dzisiejszym porannym rynku wszystkie stoiska z jedzeniem serwuja cos w rodzaju slodkiej zupki z bialymi kulkami i podfermentowanym ryzem. Calkiem
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























