8 listopad 2002
Po porzadnym sniadaniu z pierozkow, warzyw i tofu, Ludmila odprowadza nas na przystanek trolejbusowy i przy pozegnaniu rozkleja sie troszeczke. Nam tez bylo z nia strasznie milo. Nie wiadomo, czy w najblizszym czasie spotkamy sie jeszcze z taka goscinnoscia. Zima nie jest najlepszym czasem do podrozowania po Rosji, wiec choc Ludmila zaprasza nas na dluzsze pomieszkanie u niej, czas nam stad ruszac.
Chiny



Kinga2005-07-01 18:42:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
gosc sie oburzyl: "Co mi dajesz? Jak ja mam cos z tego zrozumiec? Gdzie jest po chinsku?" Kiedy zobaczyl, ze nie ma na niej numeru telefonu, a adres tylko jakis internetowy, machnal reka i odszedl zdegustowany.
23 listopad 2002
Przyjemnie bylo odpoczac sobie w Xi'An. Dzis rano po raz ostatni wstepujemy do znajomego mistrza kuchni na porzadne sniadanie, ktore starczy nam na wiekszosc dnia, bo porcje tu maja bardzo hojne. Szef mowi, ze bedzie mu nas brakowac i aby go wspominac. Nie ma sprawy.
Dzis jedziemy pozwiedzac. Najpierw prechistoryczna, matriarchalna osade sprzed okolo 6000 lat, tuz poza miastem Xi'An. Najpierw w kilku budynkach wystawowych ogladamy prymitywne narzedzia, ceramike, ozdoby, bron, itd. dawnych mieszkancow osady, a potem w wielkim pawilonie ogladamy pozostalosci po samej osadzie: szczatki glinianych domow, glebokie pomieszczenia w ziemi do przechowywania zywnosci, zamiast muru dol obronny wokol osady. Pare grobow ze szkieletami oraz ciekawostka - wiele glinianych dzbanow ze szkielecikami malych dzieci, bo w taki sposob je tutaj chowano jesli zmarly.
Druga dzisiejsza atrakcja, to slynna terakotowa armia strzegaca cesarskiego grobowca. Tu juz z dalaka widac, ze jest strasznie turystycznie. Po drodze do wejscia ciagna sie stoiska z przeroznego rodzaju pamiatkami. Wstep kosztuje tu szokujace 65 juanow od osoby. Nie jestesmy pewni, czy sie uda, bo wszystko wyglada strasznie oficjalnie, ale rozmiawiamy z ludzmi przy bramie, tlumaczymy, ze jedziemy autostopem dookola swiata, ze chcielibysmy zobaczyc slynna armie, ale cena przerasta nasz budzet. Mowia, zeby poczekac. Zjawia sie czlowiek, ktory prowadzi nas do kasy od tylu i tam negocjujemy. Staje na 30 juanach za nas dwoje i dostajemy nawet oficjalny bilet. Czyli nawet z oficjalnymi Chinczykami da sie tu po ludzku dogadac, dobrze tylko znac na tyle chinskiego. Tak wiec idziemy obejrzec odkryta calkiem niedawno gliniana armie cesarska w trzech olbrzymich pawilonach.
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























