8 listopad 2002
Po porzadnym sniadaniu z pierozkow, warzyw i tofu, Ludmila odprowadza nas na przystanek trolejbusowy i przy pozegnaniu rozkleja sie troszeczke. Nam tez bylo z nia strasznie milo. Nie wiadomo, czy w najblizszym czasie spotkamy sie jeszcze z taka goscinnoscia. Zima nie jest najlepszym czasem do podrozowania po Rosji, wiec choc Ludmila zaprasza nas na dluzsze pomieszkanie u niej, czas nam stad ruszac.
Chiny



Kinga2005-07-01 18:42:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
na muzulmanska dzielnice z wieloma ulicznymi stoiskami sprzedajacymi wypiekane na miejscu placki oraz rozne egzotyczne specjaly. W Xi'An mieszka podobno 60 tysiecy Muzulmanow. Widzimy jak czesc z nich wychodzi ze starego meczetu. Wieczorem u naszego mistrza kuchni zamawiamy "czou mien".
22 listopad 2002
Zimne klimaty w polaczeniu z wczorajsza nieprzespana noca daja mi sie we znaki. Przez cala wczorajsza noc bolalo mnie gardlo, dostalam kataru i nie najlepiej sie czuje. Jak dobrze, ze mamy ten cieply pokoik. Tak dobrze, ze nie czuje sie w tym momencie na silach go opuszczac. Decydujemy sie zostac jeszcze jeden dzien i noc tu w Xi'An, abym mogla wygrzac sie i wyspac do woli w cieplym lozku i odpoczac. Jest milo. Mieszkamy na ciekawej uliczce. Do restauracyjki z najpyszniejszym w Chinach jedzeniem mamy tylko krok. Czego jeszcze potrzeba? Wysypiam sie porzadni i dopiero kolo poludnia idziemy na powtorke wczorajszego "czou mien". Szef i pomocnicy ciesza sie z naszej kolejnej wizyty. Widac, ze nie tylko my doceniamy ich kuchnie, bo jest to najbardziej popularne stoisko na uliczce. Podczas kiedy wiele restauracyjek swieci pustkami, tu praca wre i kilkoro ludzi uwija sie nieustannie. Widzimy, ze przygotowuja tez sporo na wynos, z dostawa przez pomocnikow.
Najedzeni idziemy na internet, ktory pomogly nam znalezc wczoraj dwie lokalne dziewczyny. Sami nie znalezlibysmy go nigdy, bo znajduje sie w uliczce pelnej warsztatow wyrabiajacych rury do piecykow i tylko niepozorny napis, jeden z tysiaca na tej uliczce, oznajmia ze to miejsce z internetem, tyle ze trzeba umiec czytac chinskie znaczki. Tu ludzie czesto dziwia sie, ze nie potrafimy czytac. Maja tu zwyczaj, jak ktosc czegosc nie rozumie, "pisac" odpowiedni znak w powietrzu, lub palcem na dloni. Raz poznany na ulicy czlowiek dal Chopinowi swoja wizytowke, nie zwazajac na to, ze Chopin mowil mu, ze nie potrafi jej odczytac, bo jest cala po chinsku. Kiedy Chopin dal mu w zamian nasza, gosc
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























