26 pazdziernik 2002
Z tej niepewnosci nie moge w nocy spac. Nie chce wracac z powrotem do Japoni i szukac jakiejs innej drogi. Wpuszcza nas, czy nie wpuszcza? Dzis wstaje rano na sniadanie o 7:30 (5:30 japonskiego czasu!). Potem przychodzi mi jeszcze dlugo czekac, bo podniesiemy kotwice i przybijemy do znajomego brzegu dopiero kolo poludnia. Teraz wszyscy siedza wpatrzeni w telewizor (dopiero teraz zaczela odbierac na pokladzie rosyjska telewizja) i dowiadujemy sie, ze czeczenscy terrorysci trzymaja w Moskwie osmiuset zakladnikow, juz cala dobe. Taki to moment wybralismy sobie na wjazd do Rosji...
Rosja



Kinga2005-07-01 18:41:59
Wyświetlono razy (ostatnio: )
okienkiem kasowym klebi sie tlumek ludzi. Mowia, ze o dziewiatej, czyli za pol godziny bedzie wiadomo, czy moze sa jednak jakies bilety. Ustawiamy sie wiec w tej wielowarstwowej kolejce i czekamy. Tak jak za dawnych czasow w Polsce. Po dziewiatej pani urzedniczka w okienku zaczyna sprzedawac bilety, ktore byly zarezerwowane, a ktorych nikt nie wykupil. Z niewiadomych przyczyn jest to bardzo zmudny i powolny proces wymagajacy sporo pisania. Ludzie klebia sie coraz bardziej. My czekamy. Co bedzie to bedzie. Kiedy udaje nam sie w koncu dostac prawie do okienka, kobieta przed nami wykupuje ostatni bilet.
Pozostaje nam wiec zrobic tak jak nam wczoraj ludzie radzili - sprobowac bezposrednio na promie. Zaczela sie juz odprawa pasazerow, wiec spieszymy dookola do znajomej dziury w ogrodzeniu, przez ktora wchodzimy do portu i przechodzimy do promu. Tam zanim jeszcze udaje nam sie rozeznac w sytuacji, podchodzi do nas jeden czlowiek, pokazuje jakas legitymacje, twierdzi, ze jest z ochrony portu, mowi ze widzial jak weszlismy i ze musimy wrocic. Tlumaczymy mu o co chodzi, ze nie bylo juz biletow, ze podrozujemy, ze jestesmy z Polski. "Chodzcie" - zapoznaje nas z mezczyzna z zalogi promu, ktory jak sie okazuje jest w polowie Polakiem. Mowi, aby poczekac. Po czym prowadzi nas tam, gdzie wszystkim sprawdzaja bilety. Oprocz nas jest jeszcze pare osob, dla ktorych biletow nie starczylo. W koncu okazuje sie, ze podjeto decyzje, aby zabrac wszystkich, za 350 Rubli od osoby (okolo 11$). No to szczescie, ze nie starczylo biletow. Na 12 godzin rejsu nie potrzebujemy kajuty, a bilet na najtansza kajute byl dwa razy drozszy. Wraz z innymi "bezdomnymi" rozsiadamy sie na miekkich siedzeniach w pomieszczeniu na dole promu. Plyniemy!
Z pokladu zegnamy oddalajace sie miasteczko Holmsk i plynac dalej na polnoc wzdluz sachalinskiej wyspy ogladamy z pokladu promu to, czego nie zobaczymy tym razem z ziemi, czyli rozciagajace sie lancuchy sachalinskich gor i pagorkow - czym
...
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























