26 pazdziernik 2002
Z tej niepewnosci nie moge w nocy spac. Nie chce wracac z powrotem do Japoni i szukac jakiejs innej drogi. Wpuszcza nas, czy nie wpuszcza? Dzis wstaje rano na sniadanie o 7:30 (5:30 japonskiego czasu!). Potem przychodzi mi jeszcze dlugo czekac, bo podniesiemy kotwice i przybijemy do znajomego brzegu dopiero kolo poludnia. Teraz wszyscy siedza wpatrzeni w telewizor (dopiero teraz zaczela odbierac na pokladzie rosyjska telewizja) i dowiadujemy sie, ze czeczenscy terrorysci trzymaja w Moskwie osmiuset zakladnikow, juz cala dobe. Taki to moment wybralismy sobie na wjazd do Rosji...
Rosja



Kinga2005-07-01 18:41:59
Wyświetlono razy (ostatnio: )
terenie rozstawic na jedna noc namiot. "A wy kto? Poliaki? Slowianie!" - zaczynamy rozmawiac i konczy sie na tym, ze pan ochroniarz, mily, starszy czlowiek zaprasza nas do spedzenia nocy w swojej milej strozowce, gdzie jest rozkladana kanapa, z ktorej on nie korzysta, bo cala noc strozuje. Potem rozmawiajac nie moze nadziwic sie, ze nas wpuscili i ze jak to, tak po prostu sami, wolno, podrozujemy sobie po Sachalinie i po swiecie? Ano tak...
27 pazdziernik 2002
Jak dobrze, ze nie musielismy spac tej nocy w namiocie, bo taki hulal wiatr, ze chybaby nas wraz z namiotem wywialo. Rano pan straznik mowi, ze idzie cyklon i bedzie wialo i padalo przez jakies dwa dni. O szostej rano, po ciemku jeszcze przychodzi nam opuscic ciepla budke, bo przyjdzie druga zmiana. Gdzie nam w taka wichure i w ciemnosci sie podziac? Jedyne co przychodzi nam do glowy, to dworzec. Docieramy tam tuz zanim zaczyna tak naprawde padac. W taka pogode nie ma co robic tu na zewnatrz, w miescie, nie ma co tez nigdzie jechac. Poki co przeczekujemy az sie przejasni. Drzemie tu na lawkach pare osob. Potem, powoli, dworzec sie ozywia, otwieraja sie pierwsze budki z roznosciami, sprzedajacymi wszystko: od slodyczy, papierosow, gazet, poprzez kosmetyki, elektronike, prezerwatywy, po prawoslawne swiete obrazki. Tylko nie ma tu dla nas sniadania. Chopin oferuje sie heroicznie, w taka pogode wyskoczyc do pobliskiego sklepu. Wyskakuje i wraca... caly przemoczony, pomimo kurtki przeciwdeszczowej i parasolki, bo wiatr tak zawiewa deszczem, a plac przed dworcem przeksztalcil sie w rozlegle jezioro. Dobrze, ze sa kaloryfery, na ktorych Chopin suszy buty, skarpetki, kurtke. O.K. - co dalej? Czy bedziemy na tym dworcu czekac dwa dni az przejda cyklony? Przypominamy sobie, ze mamy telefon do Pieti z "Tornado", ktory zapraszal nas do siebie do Holmska. Kiedy dzwonimy, jego zona mowi, ze nie wrocil jeszcze z rejsu, ale zaprasza nas do siebie. Dzwonimy tez do zony kapitana "Tornado" i ta tez nas
...
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























