26 pazdziernik 2002
Z tej niepewnosci nie moge w nocy spac. Nie chce wracac z powrotem do Japoni i szukac jakiejs innej drogi. Wpuszcza nas, czy nie wpuszcza? Dzis wstaje rano na sniadanie o 7:30 (5:30 japonskiego czasu!). Potem przychodzi mi jeszcze dlugo czekac, bo podniesiemy kotwice i przybijemy do znajomego brzegu dopiero kolo poludnia. Teraz wszyscy siedza wpatrzeni w telewizor (dopiero teraz zaczela odbierac na pokladzie rosyjska telewizja) i dowiadujemy sie, ze czeczenscy terrorysci trzymaja w Moskwie osmiuset zakladnikow, juz cala dobe. Taki to moment wybralismy sobie na wjazd do Rosji...
Rosja



Kinga2005-07-01 18:41:59
Wyświetlono razy (ostatnio: )
nagle troje ludzi wedrujacych pieszo wzdluz drogi. Co oni tu, wsrod tego pustkowia robia? Zbieraja orzeczy. Kiedy dojezdzamy do glownej, asfaltowanej drogi, skad jest 200 km. na polnoc do Komsomolska i 200 km. na poludnie do Chabarowska, zatrzymujemy sie kolo kobiety sprzedajacej przy drodze wedzona rybe oraz te orzechy, wszystko produkty tajgi. Okazuje sie, ze sa to "pine nuts" (orzeszki pinii, czy cedrowe orzeszki), jeszcze w lupinie, pachnacej aromatycznie zywica i lasem. Tak wiec mamy zajecie na najblizsze 200 kilometrow. Skubiac orzeszki obserwujemy krajobraz za oknami. Dalej pustkowie, ale teraz juz od czasu do czasu mijamy jakies niewielkie wioski. Tuz po poludniu zostajemy wysadzeni w Chabarowsku, bo nasi kierowcy tu odbijaja i jada gdzies dalej.
Chabarowsk to duze miasto. Dalej jest zimno i nie przestaje padac puszysty snieg. Nie mamy nawet co myslec o rozstawianiu w taka zime namiotu. A tu nikogo nie znamy... Przez cala noc nie spalismy, jestesmy zmeczeni, glodni i jest zimno, wiec trzeba nam rozejrzec sie za jakims noclegiem. Kupujemy na ulicznym straganie po goracym pierogu z kapusta i idziemy przed siebie slizgajac sie po osniezonych chodnikach. Przechodzac kolo jakiegos hotelu wstepujemy, aby sprawdzic, czy moze nas na niego stac, ale wszystkie pokoje sa zajete i na najblizszy tydzien zarezerwowane. Idziemy dalej. Chabarowsk jest calkiem ladnym miastem, szczegolnie jesli oglada sie go dopiero co przyjechawszy z Sachalina. Jest tu sporo monumentalnych, eleganckich budynkow, a nawet zwykle bloki wygladaja jakos porzadnie. Wstepujemy do nowej, wysokiej, bardzo ladnej prawoslawnej cerkwi. Tam obejrzawszy wnetrze, zaczynamy rozmawiac z pracujaca tam babcia, ktora wypytuje o nasza podroz i nie moze sie nadziwic, ze tak juz cztery lata po tym swiecie sie miotamy. Pyta nas jakiej my wiary. Chopin:
- Ja Buddysta.
- A to, widzisz, jest prawoslawna cerkiew.
- Widze.
Po czym wdaja sie w religijna dyskusje. Babcia:
...
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























