26 pazdziernik 2002
Z tej niepewnosci nie moge w nocy spac. Nie chce wracac z powrotem do Japoni i szukac jakiejs innej drogi. Wpuszcza nas, czy nie wpuszcza? Dzis wstaje rano na sniadanie o 7:30 (5:30 japonskiego czasu!). Potem przychodzi mi jeszcze dlugo czekac, bo podniesiemy kotwice i przybijemy do znajomego brzegu dopiero kolo poludnia. Teraz wszyscy siedza wpatrzeni w telewizor (dopiero teraz zaczela odbierac na pokladzie rosyjska telewizja) i dowiadujemy sie, ze czeczenscy terrorysci trzymaja w Moskwie osmiuset zakladnikow, juz cala dobe. Taki to moment wybralismy sobie na wjazd do Rosji...
Rosja



Kinga2005-07-01 18:41:59
Wyświetlono razy (ostatnio: )
po rosyjsku deklaracje celne z zadeklarowanym kazdym centem i jenem przewozonej waluty. I wsjo! Przechodzimy przez drzwi z napisem "wychod" i jestesmy! Na Sachalinie.
W koncu, po miesiacu prob i przejsc udalo nam sie tu dotrzec. Pewnie wiekszosc mieszkancow Sachalina nie powiedzialaby, zeby to byl powod do wielkiej radosci (kiedy pytalismy sie sachalincow, co tam do zobaczenia, wszyscy zgodnie twierdzili, ze "tam niczewo niet"). Dla nas jednak - co za ulga! Nie musimy juz do Japoni wracac. Teraz tylko zobaczymy co jest do zobaczenia tu na Sachalinie, po czym przedostaniemy sie na kontynent i popedzimy na poludnie, gdzie cieplej. Poki co, szeroko otwartymi oczami rozgladamy sie po Korsakowie. Niesamowite, ze jestesmy tylko kilkadziesiat kilometrow od Japoni, a jest to jakby inny kontynent, zupelnie inny swiat. Ciezko tez uwierzyc, ze jestesmy w jednym z najdalszych zakatkow Azji, bo... wiele rzeczy sprawia, ze czujemy sie tu dziwnie swojsko. Szare ulice, betonowe bloki, kiosk taki jak w Polsce, bazar ze straganami z importowana zywnoscia, kosmetykami, ubraniami. I w koncu wszyscy mowia w zrozumialym, podobnym do naszego jezyku. I wiekszosc ludzi nie ma skosnych oczu. Jeszcze w konsulacie w Sapporo dostalismy od Masy (Japonczyka) garsc rosyjskich banknotow i garsc monet na szczescie. Okazuje sie, ze jest tego calkiem sporo (pareset Rubli). Kupujemy od babci na straganie woreczek sachalinskich jagod za 13 Rubli. Spotykamy tez mlodego chlopaka poznanego na "Tornado". Oferuje sie podwiezc nas kawalek na droge do Juznego Sachalinska. Drugi stop tez przychodzi nam bez problemu. Chcemy przejs sie po prostu kawalek z plecakami, a tu zatrzymuje sie starszy pan i pyta, czy nas nie podwiezc. Nie mozemy odmowic. Po pol godzinie jazdy przez pomaranczowe, jesienne, pagorkowate krajobrazy, docieramy do stolicy. Pan wysadza nas przy glownej kulturalnej atrakcji Juznego Sachalinska, czyli muzeum, polecanym nam jeszcze przez wicekonsula. Miesci sie ono chyba w najladniejszym
...
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























