28 czerwiec 2001
Poranek - Australia na horyzoncie. Juz calkiem blisko. Po naszej prawej stronie - Magnetic Island. Na wprost - zatoka z miastem Townsville. A wszystko zamkniete w idealnym luku porannej teczy. Dobry znak.
Sporo czasu (i sporo przygod) zajelo nam dotarcie do Australii z Ameryki Poludniowej. Z niespodziankami, poprzez Nowa Zelandie, Vanuatu, i wiele, wiele wody... Ale w koncu, dzisiaj przed poludniem dobijamy do przystani w Townsville, w stanie Queensland w polnocno-wschodniej Australii.
Australia



Kinga2005-07-01 18:35:24
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Pyta, czy nie mamy nic przeciwko przejechaniu sie zamiast glowna droga - droga wzdluz wybrzeza i wstapieniu do niego do domu na kawe. Czemu nie. Nie spieszy nam sie, jedziemy dzis blisko, tylko kawalek dalej, do Russel Vale. Kiedy pijemy kawe i herbate, slyszymy podjezdzajacy samochod jego zony. Scott chce zrobic jej kawal. Ukryc sie i zobaczyc, jak zareaguje, kiedy zobaczy nas - obcych ludzi siedzacych samych w jej domu. Wchodzi Sue - lekko zdziwiona pyta kim jestesmy. Chopin mowi: "Przechodzilismy, wiec wpadlismy, zrobilismy sobie herbate..." Na to Sue: "No to super. Bardzo mi milo". Takiej reakcji sie nie spodziewalismy... Ujawnia sie Scott i wyjasnia o co chodzi. Rozmawiamy i okazuje sie, ze Sue byla w Polsce - w 1992 roku na Rainbow Gathering - na tym samym, na ktorym byl Chopin. Pokazuje nam zdjecia i... Chopin rozpoznaje dwoch swoich znajomych! Sue nie tylko byla w Polsce, ale jezdzila tam stopem i poza Bieszczadami, gdzie bylo Rainbow, byla tez w Gdansku i Warszawie.
Potem piekna, widokowa droga wzdluz wybrzeza zawoza nas do Russel Vale, gdzie czekaja na nas June i Bob - z tej samej grupy z autobusu Bishopow, co Yvon i Joan z Rayem. Wszystko tak sie niesamowicie tu splata... Sporo ludzi nas zapraszalo, ale nikt az tak jak oni. June cierpi na chorobe Alzhaimera, wiec nie wiedzialam, czy w ogole bedzie mnie pamietac, ale kiedy zadzwonilam dzis rano, powiedziala, ze odwiedzilam ja w myslach z samego rana, tuz przed tym jak zadzwonilam i zastanawiala sie, gdzie teraz jestesmy. A teraz juz jestesmy u nich. Strasznie szczerzy, ciepli ludzie. Czasem tylko musimy odpowiadac po pare razy na te same pytania, bo June nie pamieta, ze przed chwila juz sie o to pytala. Ale poza tym niezle sobie radza. Kiedy zabieraja nas na przejazdzke po okolicy June prowadzi samochod, bo Bob ze wzgledu na zdrowie nie powinien. Wiec June prowadzi, a Bob kieruje - mowi ktory kierunkowskaz ma wlacyc i gdzie i kiedy skrecic, itd. Odwiedzamy razem kolejna pare z tej samej wycieczki
...
Zobacz zdjęcia:
Australia
Australia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























