• Relacji z podrózy: 17571
  • Zdjęć: 123098
  • Podróżników: 35552
  • Porad: 18825
  • Postów: 131698
  • Tematów: 12328

Jak do Australii...?

Kinga Wyświetlono: 1619 razy 2005-07-01 18:29:00
  Ocena:2.49 (274 głosów)


26 grudzien 2000

Wieczor. Mieszkanie Diany - naszej servasowej gospodyni na dwudziestym pietrze, w centrum Buenos Aires.

Rano zegnamy sie ze wspaniala rodzinka Abratti. Marta z dziadkiem odwoza nas na autostrade i wysadzaja przy "peaje" (miejscu, gdzie zatrzymuja sie samocody, aby uiscic oplate drogowa). Po chwili czekania zabiera nas czlowiek szybkim samochodem i w mgnieniu oka pokonujemy 300 km do stolicy. Tu zaprasza nas na chwile do siebie, po czym podwozi do centrum, skad jego szofer zawozi nas prosto pod terminal 5 portu, gdzie czeka statek wyplywajacy jutro do Singapuru. Statek o obiecujacej nazwie "Ever Guest".

Nie bardzo daleko, bo do odleglego o zaledwie kilka kilometrow Quisco.
Od dawna juz nie posiadamy zegarka i czas przestal miec znaczenie, ale dla zabawy rzucam Chopinowi wyzwanie: "zgadnij, ktora godzina, ja tez zgadne i zobaczymy, kto bedzie blizej". Chopin mowi: "dwunasta". Ja mowie: "czwarta". Zapytany policjant mowi: "szosta". Zeby tak stracic poczucie rzeczywistosci...! Ale w koncu jestesmy na wakacjach.
W Quisco korzystamy z promocji, po 10 minut darmowego internetu. Potem znajdujemy afisz z oglaszajacym sie teatrem ze spektaklem o 22:00. Zostajemy.

10 luty 2001
Zwiedzamy dzis San Antonio, miasteczko z duzym, miedzynarodowym portem i targami rekodziela. Wychodzimy na droge, bo nie widzimy tu przyjemnego miejsca do spedzenia nocy. Nie wiemy dokad jechac - "zobaczmy dokad zawiezie nas pierwszy stop" - mowie. Zawozi nas tutaj, w to piekne miejsce, ktore nie wiemy nawet jak sie nazywa, ale to nie ma znaczenia. Wsrod skal na plazy znajdujemy nocleg z widokiem. Co noc wspanialsze miejsce do spania. Zawsze pod tysiacem gwiazd, zawsze z widokiem na ocean. Oean, przez ktorego srodek niedlugo juz bedziemy przeplywac.

11 luty 2001
Dzis nie jedziemy nigdzie. Tylko ja stopem na zakupy i z powrotem. Dzien leniuchowania wsrod naszych skalek, bez skladania karimat i spiworow. Czytamy piekna ksiazke: "Momo", niemieckiego autora Michaela Ende, po hiszpansku. Stwierdzam, ze male sa szanse, abym przeczytala ja w oryginale, tak wiec nie ma znaczenia w jakim innym jezyku ja przeczytam.

12 luty 2001
Opuszczamy w koncu Rocas de Santo Domingo - bo jak sie dowiadujemy przy wyjezdzie - tak nazywa sie miejscowosc, w ktorej spedzilismy dwie ostatnie noce. Jutro dopiero planujemy powrot do Valparaiso, wiec mamy kolejny dzien i noc przed soba i zero planow. Widzielismy na mapie, ktora nam sie zgubila, jakies jezioro, tylko nie bardzo wiemy gdzie i jak tam dojechac. Pierwszy nasz kierowca mowi, ze to jezioro Rapel i wysadza nas na skrzyzowaniu. Drugi kierowca zawozi nas do wioski Rapel nad rzeka Rapel. Tez moze byc. Kupujemy sobie brzoskwinie, arbuza, oraz swieze, gorace bulki, ktore zjadamy na miejscu z miodem i idziemy nad rzeke - zawsze to jakas odmiana od oceanu, ktorego przez najblizszy miesiac bedziemy miec wystarczajaco.

13 luty 2001
Powrot do Valparaiso. Czas sprawdzic co z naszym statkiem i zaczac sie przygotowywac. Ostatni kierowca podwozi nas pod drzwi domu (domu Carmen, u ktorej bylismy wczesniej - zaprosila nas aby wrocic). Mowi, ze pracuje w agencji morskiej. Dzwoni od razu ze swojego telefonu komorkowego, aby dowiedziec sie dla nas o naszym statku. Czekamy z bijacymi sercami... niestety - Chelsea nie pojawila sie na rozkladzie przybywajacych w najblizszym czasie statkow. A bez zarejestrowania sie w "planificacion" nie wplynie do portu zaden sttek.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


AustraliaWybierz obszar który Cię interesuje

AustraliaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju