26 grudzien 2000
Wieczor. Mieszkanie Diany - naszej servasowej gospodyni na dwudziestym pietrze, w centrum Buenos Aires.
Rano zegnamy sie ze wspaniala rodzinka Abratti. Marta z dziadkiem odwoza nas na autostrade i wysadzaja przy "peaje" (miejscu, gdzie zatrzymuja sie samocody, aby uiscic oplate drogowa). Po chwili czekania zabiera nas czlowiek szybkim samochodem i w mgnieniu oka pokonujemy 300 km do stolicy. Tu zaprasza nas na chwile do siebie, po czym podwozi do centrum, skad jego szofer zawozi nas prosto pod terminal 5 portu, gdzie czeka statek wyplywajacy jutro do Singapuru. Statek o obiecujacej nazwie "Ever Guest".
Jak do Australii...?



Kinga2005-07-01 18:29:00
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
- "Wyspe Miodowa".
Po drodze wstepujemy do portu w Paranagua. Stad ma odplynac jutro podobno statek do Singapuru - co nam szkodzi sprawdzic. Ale w porcie mowia, ze ani dzis, ani jutro taki statek nie przyplywa, a maja informacje o statkach tylko na najblizsze 48 godzin. Widzimy w porcie statek o imieniu "Powstaniec Styczniowy", ale nie pozwalaja nam nawet do niego podejsc - bez specjalnych pozwolen nie ma szans.
Coz... plyniemy wobec tego na wyspe. Jakies dwie godziny drogi lodka z Paranagua. Niezle widoczki po drodze.
14 styczen 2001
Przybylismy wczoraj na wyspe o zmroku, tak wiec tylko poszukalismy miejsca na rozlozenie sie - pod wydma na plazy. Tym razem nasza folia rozlozona profesjonalnie przez Chopina zdala egzamin. Przeszla w nocy burza ze straszna ulewa, ale ogluszeni woda bombardujaca nasz daszek, przytuleni do siebie, przetrwalismy sucho noc.
Dzis juz niebieskie niebo i upal. Jak przyjemnie obudzic sie przy szumie fal i wskoczyc z smego rana do wody. A potem przejsc sie po dzunglii. Wyspa jest calkiem spora, z lasem i wzgorzami po srodku, i z plazami, i turystami dookola.
Kto by pomyslal, ze na jakiejs wyspie w Brazylii bedziemy mieli okazje porozmawiac po polsku i zostaniemy poczestowani paczkami. W pierwszym z brzegu domku, gdzie pytamy, czy mozemy zostawic plecaki, aby pochodzic swobodnie po wyspie, spotykamy starszego pana, ktorego rodzice przyjechali do Brazylii w 1920 roku. Pan Ludwiek mowi plynnie po polsku, choc jego dzieci i wnuki juz nie. Rozmawiamy troche z dziadkiem po polsku i z wnuczka blondyneczka o niebieskich oczach po portugalsku. Potem idziemy odwiedzic 18-wieczny fort w jednej czesci wyspy i latrnie morska na wzgorzu w drugiej. Rozciaga sie stad widok na cala wyspe, dzungle, plaze, zatoczki, lodki. Na koniec dnia przechodzimy sie po dzungli, gdzie pokazje Chopinowi dziko rosnace ananasy, ktore znalazlam rano. Niestety, jeszcze niedojrzale.
15 styczen 2001
...
Zobacz zdjęcia:
Australia
Australia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























