26 grudzien 2000
Wieczor. Mieszkanie Diany - naszej servasowej gospodyni na dwudziestym pietrze, w centrum Buenos Aires.
Rano zegnamy sie ze wspaniala rodzinka Abratti. Marta z dziadkiem odwoza nas na autostrade i wysadzaja przy "peaje" (miejscu, gdzie zatrzymuja sie samocody, aby uiscic oplate drogowa). Po chwili czekania zabiera nas czlowiek szybkim samochodem i w mgnieniu oka pokonujemy 300 km do stolicy. Tu zaprasza nas na chwile do siebie, po czym podwozi do centrum, skad jego szofer zawozi nas prosto pod terminal 5 portu, gdzie czeka statek wyplywajacy jutro do Singapuru. Statek o obiecujacej nazwie "Ever Guest".
Jak do Australii...?



Kinga2005-07-01 18:29:00
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Nie bardzo wiemy, co mozemy zrobic. Szukamy rzeczy na internecie, wysylamy pare e-maili. Pozostaje czekac.
10 styczen 2001
Przyszedl dzis reporter z gazety z fotografem zrobic z nami wywiad. Po portugalsku! Przypominamy sobie powoli jezyk, teraz jest juz nam znacznie latwiej niz kiedys, poprzednim razem w Brazylii. Plynniejsza znajomosc hiszpanskiego pomaga bardzo.
Chopin zrobil dzis wspanialy, pieknie podany lunch - sushi z ryzem i warzywkami.
11 styczen 2001
Wyszedl krotki artykul o nas w "Folha do Parana". Szkoda tylko, ze nie podali adresu naszej strony. A dzisiaj mamy juz nasza strone rowniez po portugalsku. Cesar pomogl nam przetlumaczyc historie naszej podrozy w skrocie. Tak wiec mamy strone w czterech jezykach!
Dzis wieczorem - rewelacja - w naszej skrzynce na "yahoo" znajdujemy byc moze rozwiazanie naszego problemu. List od Australijczyka, ktory wpadl na nasza strone przez strone "Lonely Planet". Ma przyjaciela, ktory jest wlascicielem statku, ktory 1 lutego wyplywa w rejs do Australii, tyle ze z Valparaiso w Czile. To nie problem, mozemy pojechac dokadkolwiek, tylko chcemy byc pewni, ze nas zabierze zanim wyruszymy na druga strone kontynentu.
12 styczen 2001
Nie wiemy co zrobic. Okazuje sie, ze wlasciciel tego statku z Czile jest niedostepny, w tym momencie sam bedac w jakims rejsie. Robert (nasz Australijczyk) zapewnia nas, ze jak tylko powolamy sie na niego, na pewno nas zabierze.
Jednoczesnie Ryan mowi, ze okolo 50 ludzi tutaj w Brazylii pracuje nad tym, abysmy mogli przedostac sie do Australii! Na razie nie maja jeszcze nic konkretnego, potrzeba troche czasu. Ale to potezna, pozytywna energia. Wierzymy, ze cos z tego wyjdzie.
13 styczen 2001
Niewiele juz, poza oczekiwaniem, mozemy zrobic. A ze mamy juz dosyc siedzenia w domu, komputera, telewizora - jedziemy na weekend na wyspe. Polecona nam przez Cesara Ilha do Mel
...
Zobacz zdjęcia:
Australia
Australia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























