26 grudzien 2000
Wieczor. Mieszkanie Diany - naszej servasowej gospodyni na dwudziestym pietrze, w centrum Buenos Aires.
Rano zegnamy sie ze wspaniala rodzinka Abratti. Marta z dziadkiem odwoza nas na autostrade i wysadzaja przy "peaje" (miejscu, gdzie zatrzymuja sie samocody, aby uiscic oplate drogowa). Po chwili czekania zabiera nas czlowiek szybkim samochodem i w mgnieniu oka pokonujemy 300 km do stolicy. Tu zaprasza nas na chwile do siebie, po czym podwozi do centrum, skad jego szofer zawozi nas prosto pod terminal 5 portu, gdzie czeka statek wyplywajacy jutro do Singapuru. Statek o obiecujacej nazwie "Ever Guest".
Jak do Australii...?



Kinga2005-07-01 18:29:00
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
nie pomiescilby wszystkich. Tzn. pewnie by pomiescil, tylko nie moze zabrac wiecej ludzi, niz ma miejsc w lodziach ratunkowych, a to jest skrupulatnie sprawdzane. Nie zdziwilam sie bardzo, kiedy wlasciciel zdecydowal sie zabrac chlopaka z wyspy, wracajacego do szkoly. Zalapal sie tez Wloch, ktory od kilku lat pomieszkuje na wyspie, bo jest tam ojcem dziecka. Mowi, ze od trzech lat usilowal zalapac sie na ten statek.
Coz... raz jeszcze sprobowalismy. Byla to chyba juz nasza ostatnia proba. Nie ma co - trzeba leciec. Chopin, biedny, niewyspany po nocy w porcie jedzie do Santiago, do ambasady Nowej Zelandii, bo doszedl juz do nich fax z banku ze stanem naszego konta. Teraz tylko przekonac ambasade, aby dala nam wize przed 6 marca.
1 marzec 2001
W ambasadzie obiecali, ze na szostego bedzie wiza.
Mamy wiec teraz troche czasu i niewiele do robty. siedzimy w domu, gotujemy, ogladamy filmy, w nocy, kiedy jest darmowy internet czatujemy ze znajomymi i rodzinka. Rozmawiam dzis poprzez czata z mama, ktora prowadzi ostatnio szalenczy tryb zycia przygotowujac do finalow konkursu Odysei Umyslu dwie druzyny. Finaly w ten weekend.
2 marzec 2001
Chopin jedzie raz jeszcze do Santiago (najezdzi sie, biedaczek). Dzisiaj jedzie, aby wykupic bilety, bo dzis uplywa termin.
Ja ybieram sie na fotograficzna przechadzke po Valparaiso, po miejscach, w ktorych jeszcze nie bylismy, po wzgorzach starego miasta. Fotografuje waskie uliczki, schody, windy.
Wieczorem wraca Chopin z biletami. Wiec nie ma juz odwrotu - szostego marca lecimy do Auckland w Nowej Zelandii!
3 marzec 2001
Korzystajac z wolnego czasu oraz dostepu do komputera, doszlifowujemy nasza strone. Poza tym kupuje ladny gruby papier i robie pocztowki z moich najlepszych zdjec, cala sterte pocztowek, aby wyslac do ludzi poznanych od samego poczatku naszej podrozy - do wszystkich, ktorzy nie maja mozliwosci skontaktowania sie z nami e-mailem.
4 marzec 2001
Niedziela. Spedzamy czas w domu z naszymi gospodarzami. Gotujemy obiad - bardzo wszystkim smakuja buraczki w polskim stylu, ugotowane, utarte i podsmazone, nie znaja tu takich.
5 marzec 2001
Jutro juz lecimy. Nie moge uwierzyc, ze w przeciagu doby znajdziemy sie po drugiej stronie najwiekszego oceanu na Ziemi. Tak po prostu...
Zobacz zdjęcia:
Australia
Australia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























