26 grudzien 2000
Wieczor. Mieszkanie Diany - naszej servasowej gospodyni na dwudziestym pietrze, w centrum Buenos Aires.
Rano zegnamy sie ze wspaniala rodzinka Abratti. Marta z dziadkiem odwoza nas na autostrade i wysadzaja przy "peaje" (miejscu, gdzie zatrzymuja sie samocody, aby uiscic oplate drogowa). Po chwili czekania zabiera nas czlowiek szybkim samochodem i w mgnieniu oka pokonujemy 300 km do stolicy. Tu zaprasza nas na chwile do siebie, po czym podwozi do centrum, skad jego szofer zawozi nas prosto pod terminal 5 portu, gdzie czeka statek wyplywajacy jutro do Singapuru. Statek o obiecujacej nazwie "Ever Guest".
Jak do Australii...?



Kinga2005-07-01 18:29:00
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
zalatwic wize) i czy na Nowa Zelandie rowniez otrzymamy 20-procentowa znizke. Na wszystkie pytania odpowiedz dostaniemy jutro, bo dzis niedziela, biura zamkniete.
26 luty 2001
Przekladamy bilety. Z Australii na Nowa Zelandie oraz z 27 lutego na 6 marca, bo to jak sie okazuje jest pierwszy wolny termin. Pozno, nie chcemy tu tyle jeszcze siedziec, ale kiedy Chopin wraca z Santiago (pojechal do ambasady nowozelandzkiej) mowi, ze zalatwienie wizy trwa dziesiec roboaczych dni(!), poza tym nie chcieli nawet przyjac papierow, bo nie mamy wyciagu z banku o stanie naszego konta. Szok - czy cos sie na nas uwzielo...? Teraz, kiedy juz zdecydowani jestesmy poleciec samolotem, kiedy mamy kase (mama Chopina pozyczyla nam troche wplacajac na nasze konto), nie mozemy nawet poleciec, bo utrudniaja nam otrzymanie wizy. Ameryka Poludniowa nie chce nas latwo wypuscic.
Dzwonimy do naszego "Bank of America" w Stanach - na szczescie Chopin znalazl mozliwosc dzwonienia na koszt odbiorcy do banku i po jakiejs pol godzinie na telefonie udaje nam sie sprawic, ze wysla prosto do ambasady fax stwierdzajacy stan naszego konta. Trzeba bedzie pojechac do ambasady jeszcze raz. Nie chcemy odpuscic sobie Nowej Zelandii.
27 luty 2001
Dzwonimy do ambasady. Nie dostali jeszcze faxu z banku, wiec nie mamy co jechac. Idziemy wobec tego raz jeszcze do portu Co tu robic, trzeba probowac... Obchodzimy wszystkie statki na znajomym juz dobrze nabrzezu. Niestety, zaden z dzisiejszych nie plynie przez Pacyfik. Wiekszosc plynie do Stanow, czy Europy poprzez Kanal Panamski, ale juz odpuszczamy sobie te opcje, majac w perspektywie samolot do Nowej Zelandii.
W kazdym razie - wchodzimy na drugie nabrzeze i... widzimy statek... z obrazkiem slynnych posagow z Rapa Nui - Wyspy Wielkanocnej. Objawienie - czemu wczesniej na to nie wpadlismy? Poplynmy na wyspe! To jakas jedna trzecia dystansu stad do Nowej Zelandii. A wyspa nalezy do Chile, wiec zadnych
...
Zobacz zdjęcia:
Australia
Australia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























